Reklama

Reklama

Kto się nie brzydzi brudnych pieniędzy? Wielkie kluby lubią reżimy

Nie tylko Manchester City czy PSG, także Real Madryt, Bayern, Arsenal, czy Milan mają sponsorów pochodzący z krajów, w których łamane są prawa człowieka. Pieniądze nie śmierdzą wielkim firmom piłkarskim nawet gdyby ich pochodzenie budziło głębokie moralne wątpliwości.

14. tytuł najlepszego klubu Europy Real Madryt świętował z napisem na koszulkach piłkarzy: "Emirates, fly better". Klub z Madrytu otrzymuje za to około 70 mln euro rocznie. Właścicielem "Fly Emirates" jest szejk Ahmed bin Saeed Al Maktoum z rodziny królewskiej z Dubaju. Zajmuje siódme miejsce na liście najbogatszych członków rodzin królewskich na świecie z majątkiem szacowanym na 4 miliardy dolarów.

Czy Bayern musi być bardziej moralny niż inne niemieckie firmy?

Organizacja Amnesty International twierdzi, że w ZEA nagminnie łamane są prawa człowieka. Oczywiście w Madrycie nikomu to nie przeszkadza. Podobnie jest w Bayernie Monachium, choć jego głównym sponsorem od 2002 roku jest T-Mobile - własność Deutsche Telecom. Płaci za to 30 mln euro za sezon, ale na rękawach koszulek piłkarzy pojawia się Qatar Airways, który wpłaca za to do kasy klubu z Allians Arena 17 mln euro rocznie. Ten drugi kontrakt był niedawno przedmiotem gorącego sporu w Monachium.

Reklama

"Za pieniądze czyścimy wszystko" - transparent tej treści atakujący prezesów Olivera Kahna i Herberta Hainera to był protest kibiców Bayernu przeciw przyjmowaniu pieniędzy od Katarczyków. Wywieszono go na trybunach Allianz Arena z karykaturami prezesów Bayernu. W strojach z gumy pochylali się nad pralką, z której ciekła krew.

25 listopada 2021 roku na dorocznym zjeździe członkowie klubów kibica Bayernu miła się odbyć debat nad rozwiązaniem wszelkich umów sponsorskich z Katarem. Nie udało się tego przeforsować.

Międzynarodowe lotnisko Hamad, a także Qatar Airways zasilają bawarski klub od 2017 roku. Drużyny Bayernu męska i kobieca od 2018 roku przybywają do Doha na zgrupowania zimowe. Były już prezes bawarskiego klubu Karl-Heinz Rummenigge tłumaczy, że sama kanclerz Angela Merkel trzy lata temu zachęcała, by niemieckie firmy nawiązywały współpracę gospodarczą z Katarczykami. Zalecał to także rząd niemiecki i ministerstwo spraw zagranicznych.

- Robimy tylko to, co zalecała kanclerz Niemiec - mówił Rummenigge. - Bayern jest klubem, ale też firmą. Szefowie Bawarczyków nie rozumieją dlaczego od nich żąda się rezygnowania z kasy na rzecz wysokich standardów moralnych, podczas gdy inne niemieckie przedsiębiorstwa: Siemens, Deutsche Bank, Hochtief, czy Volkswagen zarobiły znacznie więcej na współpracy z Katarczykami.

Wątpliwa przeszłość Barcelony. Spotify ją zmienia

Gracze Arsenalu mają na koszulkach taki sam napis jak piłkarze Realu Madryt. "Emirates, fly better". To już dwie dekady owocnej współpracy. Stadion nosi imię "The Emirates". Klub otrzymuje za to około 45 mln euro za sezon. Milan, który po 11 latach odzyskał tytuł we Włoszech, ma na swoich strojach tego samego sponsora, ale otrzymuje za to tylko 10 mln euro za sezon.

Oczywiście kluby takie jak PSG, Manchester City, czy Newcastle są w rękach właścicieli z Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej. Nazywane są klubami-państwami, rządzą nimi ludzie o nieograniczonych wpływach w swoich krajach. Etihad Airways wpłaca do kasy mistrza Anglii 78,5 mln euro rocznie, za co ma prawo do miejsca na koszulkach i nazwy stadionu. To najwyższy kontrakt w klubowym futbolu. Szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan jest członkiem rodziny królewskiej z Abu Zabii.

Qatar Airways przenosi się z koszulek Barcelony do PSG. Za 60-70 mln euro rocznie. Katarczycy, z rodziny królewskiej są właścicielami klubu od 2011 roku. W Katarze prawa człowieka łamane są nagminnie. Nie przeszkodziło to FIFA przyznać mu organizacji mundialu.

Barcelona świętuje właśnie kontrakt ze Spotify. Klub otrzyma 62,5 mln euro rocznie za udostępnienie szwedzkiej firmie miejsca na koszulkach i dopisanie jej do nazwy stadionu Camp Nou. To czyste pieniądze? Tyle, że niedawno klub był sponsorowany przez linie lotnicze z Kataru, a w czasach swoje pierwszej kadencji prezes Joan Laporta związał Barcę z reżimem z Uzbekistanu. Dzieci porywa się tam z rodzinnych domów do niewolniczej pracy. Jak na ironię klub współpracował z UNICEF. Piłkarze tacy jak Carles Puyol, Lionel Messi, Cesc Fabregas, a nawet Andres Iniesta odwiedzili Taszkient za co otrzymali po milion euro.

Sponsor Liverpoolu to grupa bankowa Standard Chartered, która w 2019 roku zapłaciła 800 mln funtów za pranie brudnych pieniędzy. Robi interesy z firmami z Iranu.

Przeciwna sytuacja wydarzyła się w Chelsea. W marcu firma Three wycofała się ze sponsorowani klubu na znak protestu przeciw jego właścicielowi Romanowi Abramowiczowi przyjacielowi Władymira Putina. Po napaści Rosji na Ukrainę Abramowicz musiał z klubu zniknąć. Firma Three planuje ponoć powrót do Chelsea, któremu płaciła 46 mln za sezon. Chelsea pozyskała też innego sponsora - WhaleFin, króry wpłaci do kasy 20 mln euro za sezon.

Wygląda na to, że najsłynniejsze kluby kierują się tylko jednym kryterium: wysokością kontraktu. Rozmowy o wartościach zostawiają kibicom. 

Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Bayern negocjuje nową umowę z Telekomem. W tle kontrakt Lewandowskiego

Barcelona zyskała potężnego sponsora. Camp Nou zmieni nazwę

Leo Messi wystrzelił PSG w kosmos finansowy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL