Reklama

Reklama

KSZO rozpoczyna treningi

Już jutro zawodnicy KSZO rozpoczynają przygotowania do rundy wiosennej. Ze starego składu ubyło dwóch zawodników (Mężyk i Łatkowski wypożyczony do Tłoków Gorzyce), w ich miejsce pojawią się Tomasz Żelazowski i Jacek Berensztajn.

Już jutro zawodnicy KSZO rozpoczynają przygotowania do rundy wiosennej.  Ze starego składu ubyło dwóch zawodników (Mężyk i Łatkowski wypożyczony  do Tłoków Gorzyce), w ich miejsce pojawią się Tomasz Żelazowski i Jacek Berensztajn.

Pierwszy trening w 2005 r. rozpocznie się o godzinie 11.30 na boiskach na Rawszczyźnie. Pół godziny wcześniej piłkarze będą pozować do zdjęć do kalendarza, który powinien się pojawić przed rozpoczęciem rozgrywek.

Na zajęciach spodziewani są wszyscy zawodnicy. Nikt nie zgłosił kontuzji, ani opóźnienia w przyjeździe do Ostrowca. Kibice będą mogli obejrzeć dwóch nowych piłkarzy KSZO: Tomasza Żelazowskiego i Jacka Berensztajna. W obu pokładane są duże nadzieje, bo w Radomsku byli wyróżniającymi się zawodnikami i działacze KSZO sądzą, że podobnie będzie w Ostrowcu. Na pewno na zajęciach nie pojawi się Andrzej Bednarz. Wprawdzie podpisał on umowę przedwstępną z KSZO, ale na chwilę obecną nie ma rozwiązanego kontraktu z Radomskiem. "Andrzej i jego menedżer zapewnili mnie, że interesuje ich gra tylko w Ostrowcu - powiedział Mariusz Łaski, menedżer KSZO. - Jednak związany jest kontraktem z RKS i nie może podjąć treningów w innej drużynie. Ma wprawdzie ustne zapewnienie, że klub nie będzie robił mu trudności w rozwiązaniu kontraktu, ale na razie nie ma tego na piśmie i nie przyjedzie do nas." Wyjaśniła się natomiast sprawa Marcina Folca. Zawodnik ten ostatecznie wybral ofertę Widzewa Łódź, choć miał także ofertę z Arki Gdynia. "Niestety, takie jest życie - powiedział Mariusz Łaski. - Widzew zaproponował lepsze warunki finansowe i Marcin wybrał Łódź. My nie chcemy tworzyć sztucznych kominów płacowych, oferujemy pieniądze, na które nas stać. Szkoda, że udało nam się pozyskać Folca, ale szukamy nadal napastnika. Potrzebujemy takiego zawodnika, który potrafiłby strzelić samemu około dziesięciu bramek lub współtworzyć duet zdolny zdobyć po mniej więcej pięć goli. Znacznie bardziej potrzebujemy klasowego napastnika, niż na przykład obrońcę i jeśli ostatecznie Bednarzowi nie udałoby się rozwiązać umowy z Radomskiem, to wolałbym pozyskać kolejnego napastnika, niż defensora. Mamy dość duże pole manewru w obronie, a w ataku wprawdzie też jest pięciu napastników, ale typowych egzekutorów tylko dwóch: Żelazowski i Podstawek. Feliksiak, Przysiuda, czy Sojka mogą grać w pomocy, a my potrzebujemy typowego egzekutora." Pojawiły się już spekulacje o terminie wznowienia treningów przez Grzegorza Skwarę. Przypomnijmy, że na początku minionej rundy zerwał wiązadła,a w meczach, w których wystąpił, był najlepszym piłkarzem na boisku. "Sądzę, że gdyby Grzesiu był z nami, to mielibyśmy o sześć-siedem punktów więcej, niż teraz - twierdzi Mariusz Łaski. - Podobnie, jak Waldek Przysiuda był w gazie, mogli we dwójkę decydować o obliczu zespołu. Niestety, obaj doznali poważnych urazów. Przysiuda wrócił już do zdrowia, będzie walczył o miejsce w jedenastce. Sytuacja wygląda gorzej w przypadku Skwary. Po zabiegu przeszczepu wiązadeł musi pauzować minimum pół roku, bo wcześniejsze treningi mogłyby znacznie pogorszyć stan zdrowia. Oczywiście cały czas będzie przechodził rehabilitację, jednak najwcześniej wróci na boisko w kwietniu.

Reklama

Tomasz Stefanowicz, Ostrowiec Św.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL