Krzysztof Król buduje piłkarską akademię w Chicago

Ambitne plany Krzysztofa Króla. Byłego młodzieżowego reprezentanta Polski i zawodnika takich klubów, jak Jagiellonia, Podbeskidzie, Piast, Chicago Fire czy Sheriff Tiraspol, próżno szukać ostatnio na piłkarskich boiskach w Europie. Przebywa w Chicago, gra w tamtejszym amatorskim klubie AAC Eagles i buduje futbolową akademię w tym polonijnym mieście.

29-letni Król ma za sobą bardzo bogatą i ciekawą karierę. W rodzinnym Radlinie, jego i młodszego brata, wychowywała babcia. Zaczynał w miejscowym Górniku, żeby potem przenieść się do Wodzisławskiej Szkoły Piłkarskiej. Następnie wędrował z klubu do klubu. W Ekstraklasie, w barwach Dyskobolii Grodzisk, debiutował jako nastolatek jesienią 2006 roku.

Reklama

Potem przeniósł się do rezerw Realu Madryt - Castilli. Po powrocie grał w "Jadze", Polonii Bytom, Podbeskidziu i Piaście. Łącznie w Ekstraklasie wystąpił w 97 spotkaniach, w których zdobył jednego gola. W międzyczasie reprezentował jeszcze Chicago Fire, mołdawski Sheriff Tiraspol, z którym trzy lata temu wywalczył mistrzostwo, a także Montreal Impact i ostatnio AEL Kallonis. W greckim klubie w poprzednim sezonie wystąpił w 11 meczach. Teraz próżno szukać go w ligowych kadrach zagranicznych czy polskich klubów.

Co teraz robi? W jego życiu zaszło ostatnio wiele zmian. Po sześciu latach małżeństwa rozstał się z żoną Patrycją Mikułą, modelką, celebrytką, z którą ma pięcioletniego synka, Cristiana. - Rozstaliśmy się z Patrycją. Nie mogliśmy się dogadać i tyle. Kilkuletni Cristiano został z mamą - mówi Interii piłkarz.

Za Oceanem nie próżnuje. Już w lipcu polonijna gazeta "Dziennik Związkowy", w tekście pod tytułem "Na tropie piłkarskich talentów", pisała o ambitnym projekcie klubu AAC Eagles i Krzysztofa Króla, stworzenia piłkarskiej akademii z prawdziwego zdarzenia.

- Już trenuje u nas 80 dzieci i pracuje dla mnie sześciu trenerów. Wszystko działa pod szyldem Eagles Chicago, ale za wszystko odpowiadam ja. W ostatnim czasie był tutaj przedstawiciel PZPN. Jest projekt powstania akademii, której patronowałby polski związek. Do końca miesiąca wyjaśni się, gdzie powstaną trzy nasze boiska, do tego ma być siłownia, kawiarenka i klubowy budynek. Wszystko ma wyglądać, jak z prawdziwego zdarzenia. Młodzi trenują trzy razy w tygodniu. Jest pięć grup. Ja prowadzę 10-latków, z którymi wszystko wygrywamy - tłumaczy nam Król.

Pytamy, czy jeszcze będzie zawodowo grał, czy poświęci się pracy szkoleniowej? - Jeśli chodzi o granie, to długi temat. Jeszcze w sierpniu była propozycja gry z jednego z klubów z Turcji, ale zostałem w Ameryce. Do Polski nie chcę wracać. Zobaczymy, jak się wszystko potoczy, ale nie zamierzam jeszcze kończyć piłkarskiej kariery - podkreśla.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Król

Reklama

Reklama

Reklama