Reklama

Reklama

Krzysztof Brede: Chciałbym, żeby Cracovia była mistrzem Polski

W piątkowym sparingu Cracovia uległa Podbeskidziu 2-3. Porażkę kandydata do tytułu mistrza Polski z I-ligowcem kibice "Pasów" przyjęli z niezadowoleniem. Tymczasem ekipa spod Klimczoka, prowadzona przez Krzysztofa Bredego, sama ma ambicje gry w krajowej elicie. I to całkiem uzasadnione.

- Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zmierzyć się z drużyną ekstraklasową - rozmowę z Interią Krzysztof Brede rozpoczął dyplomatycznie. - Cracovia to na chwilę obecną drugi zespół w Polsce. To dla nas cenna gra kontrolna. Dobrze zaprezentowaliśmy się na tle wyżej notowanego rywala i bardzo szanujemy to zwycięstwo. Pokazaliśmy, że - jeśli funkcjonujemy na boisku jako zespół - mam spory potencjał i sporo możemy zdziałać.

W tabeli I ligi Podbeskidzie zajmuje obecnie trzecią lokatę. Traci ledwie punkt do miejsca premiowanego bezpośrednim awansem do Ekstraklasy. O powrót w szeregi najlepszych bielszczanie starają się już czwarty sezon. O tym, że tym razem się uda, przekonany jest prezydent miasta, Jarosław Klimaszewski. Oznajmił to publicznie przed startem obecnych rozgrywek...      

Reklama

To był bolesny cios

- Prowadzone przeze mnie zespoły zawsze walczą o najwyższe cele - potwierdza zamierzenia na ten sezon Brede. - Pan prezydent postawił przed nami konkretne zadanie i dobrze, że tak zrobił. Nie ma się co oszukiwać - gramy o jedno z dwóch pierwszych miejsc. Jesteśmy świadomi swojej siły. Jeśli się nie uda, to są jeszcze baraże i w nich dalej można walczyć o realizację celu. Wiadomo jednak, jak to jest w sporcie - aby osiągnąć sukces, zagrać musi jednocześnie kilka istotnych czynników. Nie tylko ten sportowy.  

W drugiej połowie rundy jesiennej "Górale" musieli sobie radzić bez rutynowanego Tomasz Nowaka. 34-latek pod koniec września poddał się poddać operacji kolana. Do końca roku nie pojawił się już na murawie.   

- To był dla nas bolesny cios, bo Tomek jest liderem gry ofensywnej w moim zespole - zaznacza Brede. - Już sama jego osobowość odgrywa dużą rolę. Jeśli pojawi się taka możliwość, powinniśmy jeszcze tej zimy uzupełnić kadrę. Ale nic na siłę. Musimy decydować mądrze, bo nie mamy takich środków finansowych, żeby wydawać pieniądze na lewo i na prawo. Jeżeli po kogoś sięgniemy, to wyłącznie z takim przekonaniem, że przychodzi do Podbeskidzia nie na pół roku, tylko na dłużej.

I liga - wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Jak na razie jedynym zimowym wzmocnieniem bielszczan pozostaje pomocnik Mateusz Marzec, pozyskany z GKS-u Bełchatów. W piątkowym sparingu 25-latek wszedł na boisko zaraz po przerwie i wpisał się na listę strzelców. W końcowym rozrachunku jego trafienie okazało się zwycięskie - podobnie jak niespełna tydzień wcześniej, gdy "Górale" pokonali 2-1 Podhale Nowy Targ.     

Komu korona i berło?

Nie wszyscy pamiętają, że Brede to dobry kolega Michała Probierza, obecnego szkoleniowca Cracovii. Był jego asystentem najpierw w Lechii Gdańsk, a potem w Jagiellonii Białystok. Wiele mu zawdzięcza. Jak wiele? W kontekście ich współpracy często pojawia się słowo "mentor"?

- Nie boję się tego słowa - zapewnia opiekun Podbeskidzia. - Michał Probierz jest ważną osobą w moim trenerskim życiu. I nigdy tego nie ukrywałem. Ale pamiętam też, że możliwość pracy w seniorach jako pierwszy dał mi Bogusław Kaczmarek. To są te dwie osoby, które najmocniej przyczyniły się do mojego szkoleniowego rozwoju.

Przy okazji konfrontacji ucznia z nauczycielem nie mogło zabraknąć mistrzowskich prognoz...

- Bardzo bym chciał, żeby Cracovia została w tym sezonie mistrzem Polski i uważam, że to całkiem realne - oznajmia bez zastanowienia Brede. - Tego jej życzę, trzymam kciuki za trenera Probierza i cały sztab. Jak tylko będę mógł, zamierzam przyjeżdżać do Krakowa na mecze "Pasów" w roli widza. Jestem wychowankiem Lechii, więc chciałbym, żeby ona też walczyła o tytuł. Dobrze by było, żeby te dwa zespoły do końca plasowały się na szczycie ekstraklasowej tabeli.      

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama