Reklama

Reklama

Krzyczeli "Allah Akbar" podczas minuty ciszy. Trener: Nie mogli wytrzymać?

Towarzyski mecz Turcji z Grecją rozpoczął się od zgrzytu. Część tureckich kibiców nie uszanowała minuty ciszy. Skrytykował ich m.in. selekcjoner narodowej reprezentacji Fatih Terim.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

AFP poinformowała, że na stadionie podczas poprzedzającej mecz minuty ciszy dla uczczenia ofiar piątkowych zamachów terrorystycznych w Paryżu fani wznosili okrzyki "Allah Akbar" (arab. Bóg jest wielki).

Dziennikarz francuskiej agencji nie był jednak pewny, czy kibice tureccy wyrażali w ten sposób swoje emocje względem wydarzeń nad Sekwaną, czy raczej niechęć do historycznych greckich rywali.

Reklama

Jedna z największych tureckich gazet "Hürriyet" w swoim internetowym wydaniu napisała, że część kibiców gwizdała i krzyczano także nacjonalistyczne hasło "Męczennicy nie umierają, ojczyzna nie zostanie podzielona".

Po meczu głos w tej sprawie zabrał m.in. selekcjoner Turcji Fatih Terim. "To była chwila ciszy dla ludzi, którzy zginęli. Nie mogliśmy wytrzymać przez minutę? Kiedy pojedziemy za granicę, nie uda nam się tego wytłumaczyć" - powiedział Terim.

"Nie stawia nas to w korzystnym świetle" - martwił się trener Turków.

To był pierwszy mecz obu zespołów od ośmiu lat. Podjęto szczególne środki bezpieczeństwa ze względu na napięte stosunki między obydwoma krajami. Mecz oglądali razem premierzy Alexis Tsipras i Ahmet Davutoglu.

"Grecja jest naszym sąsiadem, ale nasi fani nie zachowali się podczas meczu jak sąsiedzi" - powiedział Fatih Terim.

Mecz oglądał komplet 17 tys. widzów.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem (tutaj znajdziesz raport meczowy).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne