O tym, że pomocnik nosi się z zamiarem odejścia z zawodowego futbolu było wiadome od momentu, gdy sensacyjnie zasilił on Mazura Radzymin. To drużyna grająca na co dzień w lidze okręgowej. Debiut Grzegorza Krychowiaka przyciągnął na trybuny sporą grupę kibiców. Dosłownie każdy w okolicy chciał zobaczyć w akcji wielokrotnego mistrza kraju i byłego zawodnika takich drużyn jak PSG czy Sevilla. Doświadczony gracz spisał się dobrze, bo zaliczył asystę. Po ostatnim gwizdku wywołał natomiast poruszenie wokół swojej osoby.
"Jestem spełnionym piłkarzem - niczego nie żałuję i niczego bym nie zmienił. Przyjmuję swoją karierę taką, jaka była: z chwilami pełnymi radości i sukcesów, ale też z tymi trudniejszymi momentami, które mnie wiele nauczyły. Z całego serca dziękuję kibicom, którzy byli ze mną na dobre i na złe, wszystkim piłkarzom, z którymi miałem zaszczyt dzielić boisko, a także każdej osobie, która wspierała mnie na tej drodze" - napisał na Instagramie, potwierdzając odejście z zawodowego futbolu.
Piękna bramka w derbach Krakowa. Zdecydowało jedno trafienie
Grzegorz Krychowiak nie skończył definitywnie z piłką. Znów pojawił się w składzie
Najwidoczniej trudno jest mu definitywnie pożegnać się z ukochaną dyscypliną sportu. W środę po godzinie 15:00 gruchnęły wieści o tym, że pomocnik definitywnie nie skończył z bieganiem za piłką. "Ciągnie wilka do lasu. Bardzo prawdopodobne, że już jako piłkarz-emeryt zagra dziś w kolejnym meczu Mazura Radzymin. Spotkanie ligi okręgowej przeciwko Świtowi II Nowy Dwór Mazowiecki. Mecz o 18:00 przy Wołomińskiej w Radzyminie" - przekazał Tomasz Włodarczyk z redakcji "meczyki.pl".
I wspomniany dziennikarz miał rację. 35-latka najpierw wywołał spiker, wyczytując jedenastkę wybraną przez trenera gospodarzy. Następnie licznie zgromadzona publiczność ponownie oglądała go w akcji. Obserwatorom niestraszna była nawet niska temperatura. Nie wiadomo w końcu ile jeszcze razy Grzegorz Krychowiak powalczy na boisku o ligowe punkty.













