Reklama

Reklama

Król pogratulował belgijskim piłkarzom awansu

Król Filip pogratulował piłkarskiej reprezentacji Belgii awansu do mistrzostw świata 2014. Podopieczni Marca Wilmotsa wywalczyli miejsce w Brazylii po piątkowym zwycięstwie nad Chorwacją 2-1. - Powiedział mi, że jest dumny z drużyny - relacjonował selekcjoner.

Belgów czeka jeszcze we wtorek nieistotne dla układu czołówki tabeli grupy A starcie z Walią (Bruksela, godz. 21). Chorwacja, która zmierzy się na wyjeździe ze Szkocją, jest już pewna drugiego miejsca.

Reklama

Wilmots nie ukrywa, że teraz przyszedł czas na odpoczynek. - Sukces będziemy świętować przez dwa dni - zapowiedział.

Nawet pilot samolotu, którym piłkarze wracali z Zagrzebia do ojczyzny, nie pozostał obojętny na pierwszy od 12 lat awans "Czerwonych Diabłów" na mundial. - Witam państwa na pokładzie samolotu do Rio - zażartował.

Już na pokładzie maszyny kadrowicze i trener nie odmówili sobie kilku lampek szampana. Po wylądowaniu w ojczyźnie oklaskiwały ich tysiące szczęśliwych kibiców, choć było już po północy. "Lotnisko w środku nocy, jak stadion w ciągu dnia" - opisała atmosferę gazeta "Het Laatste Nieuws".

Kiedy Belgia grała na mundialu po raz ostatni - w 2002 roku - 44-letni dziś Wilmots sam biegał po boisku. W Korei Południowej i Japonii jego drużyna dotarła do 1/8 finału, w którym uległa późniejszemu triumfatorowi mundialu - Brazylii.

"Czerwone Diabły" pod wodzą obecnego selekcjonera wygrały osiem spotkań eliminacyjnych, remisując tylko raz (1-1 z Chorwacją) i nie ponosząc ani jednej porażki. Ten wynik pozwolił im awansować z 54. na szóste - najwyższe w historii - miejsce w rankingu FIFA.

- Nie jedziemy do Brazylii na wakacje, będziemy świetnie przygotowani - obiecał trener.

W podobnym tonie wypowiedział się zdobywca dwóch bramek w piątek Romelu Lukaku. - Będziemy dalej pracować, mam nadzieję, że będzie nam szło tak samo dobrze, jak do tej pory - podkreślił.

Reprezentanci Belgii często nazywani są "złotym pokoleniem". Nie brakuje w kadrze zawodników światowej klasy, którzy grają w najsilniejszych klubach (m.in. Bayern Monachium, Chelsea Londyn, Arsenal Londyn, Manchester City, Manchester United czy Atletico Madryt).

Przed pierwszym meczem eliminacji MŚ (7 września 2012 roku z Walią) belgijska prasa wyliczyła, że wyjściowy skład reprezentacji był trzecim najdroższym na świecie. Warci łącznie ok. 180 mln euro piłkarze ustępowali wówczas pod tym względem jedynie Portugalii i Brazylii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje