Król kiszonego śledzia szefem klubu szwedzkiej ekstraklasy

Falkenberg FF to klub najwyższej szwedzkiej ligi piłkarskiej Allsvenskan. Od marca jego prezesem jest Patrik Hannell - miliarder nazywany w Szwecji królem kiszonego śledzia, ponieważ na tym właśnie produkcie zbudował swoje imperium finansowe.

53-letni Hannell od kilku lat ma stałe miejsce na liście stu najbogatszych Szwedów według magazynu "Veckans Affarer" i jest jednym z pięciu głównych sponsorów klubu.

Reklama

Surrstroemming, czyli kiszony śledź bałtycki, jest tradycyjnym szwedzkim daniem od XV wieku i według światowych rankingów, m.in. bardzo wyrafinowanych japońskich dotyczących zapachów żywności, ma "najohydniejszy odór świata", o wiele gorszy od azjatyckich fermentowanych rybnych specjałów.

Największym producentem tej potrawy jest firma nowego prezesa Falkenberg FF Hannell Holding i jej logo widnieje na koszulkach piłkarzy obok miejscowego browaru i państwowego totalizatora Svenska Spel.

Hannell od lat jest związany z klubem i teraz zastąpił 75-letniego Larsa-Erica Nilssona, który piastował to stanowisko od 1991 roku i nazywany jest legendą szwedzkiego futbolu. Przejmował klub, który był na skraju ogłoszenia bankructwa i w spektakularny sposób wyprowadził go z kryzysu. Dzisiaj jego model biznesowy stosowany jest w większości szwedzkich klubów sportowych z kłopotami finansowymi.

Nowy prezes klubu, który powstał w 1928 roku, pochodzi z rodziny, która zbiła fortunę na kiszonym śledziu, a on od dzieciństwa zajmuje się tym biznesem i posiada unikalne receptury będące tajemnicą dziadka.

- Nilsson jest moim wielkim wzorem, a przejęcie stanowiska po nim to tak jak zastąpienie Sir Aleksa Fergusona, lecz ja też wiem jak prowadzić firmy, w tym kluby sportowe, które w dzisiejszych czasach powinny być i mogą być dochodowymi spółkami - podkreślił Hennel.

Jego zdaniem kluby sportowe wybierając sponsorów powinny kierować się etyką i nie każdy produkt powinien być reklamowany. - Mój śledź jest jednak daniem narodowym i wzbudza szacunek u wszystkich Szwedów - powiedział na łamach dziennika "Expressen".

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje