Koszmarny błąd Bednarka. Polak bliski pogrążenia Porto. Kiwior w gronie bohaterów
W ramach 9. kolejki portugalskiej ekstraklasy liderujące FC Porto zmierzyło się z będącym na 6. miejscu Moreirense. Wydawać się mogło, że drużyna, której środek defensywy stanowi duet Bednarek-Kiwior, będzie w stanie poradzić sobie z niżej notowanym rywalem. Niestety już na samym początku spotkania pierwszy z wymienionych Polaków popełnił fatalny błąd, który kosztował jego drużynę utratę gola. Na szczęście drugi "Biało-czerwony" defensor stał się jednym z bohaterów, ratujących komplet punktów.

Po dość nieoczekiwanej porażce 0:2 z Nottingham Forest FC Porto ponownie wróciło do zmagań Ligi Portugal. 27 października na krajowym podwórku "Smoki" zmierzyły się z będącym na 6. pozycji Moreirense. Dla FC Porto był to istotny mecz, bowiem po ostatniej wygranej wiceliderującego Sportingu (3:0 z Tondelą), ekipy ze ścisłej czołówki tabeli zrównały się ze sobą punktami.
Porto bliskie kolejnego potknięcia. Pozycja lidera wisiała na włosku
Wielu fanów zapewne oczekiwało, że to FC Porto jako pierwsze obejmie prowadzenie w meczu z Moreirense. Jakie więc musiało być zdziwienie kibiców, którzy to w 18. minucie meczu obserwowali gola, strzelonego przez Alanzinho. Dużą "zasługę" przy tym trafieniu miał... Jan Bednarek. Fatalna interwencja polskiego defensora otworzyła bowiem rywalowi drogę do bramki.
Porto zdołało odpowiedzieć już w 36. minucie, za sprawą gola Gabriego Veigi, lecz to trafienie ostatecznie zostało anulowane przez arbitra, który wskazał na pozycję spaloną młodego Hiszpana.
Wydawało się, że FC Porto zejdzie więc do szatni z jednobramkową stratą, lecz w doliczonym czasie gry arbiter podyktował rzut karny za faul jednego z defensorów gospodarzy. Do piłki podszedł Samu i pewnie zamienił "jedenastkę" na gola.
W drugiej połowie obydwa zespoły desperacko poszukiwały trafienia, które przechyli szalę zwycięstwa na korzyść którejś ze stron. Ta sztuka bardzo długo nie udawała się jednak żadnej z ekip.
Każda następna minuta przybliżała drużyny do podziału punków, który w przypadku FC Porto oznaczałby wypracowanie raptem jednopunktowej przewagi nad wspomnianym wcześniej Sportingiem. Sytuacja diametralnie zmieniła się w 89. minucie, kiedy to po rzucie rożnym piłka trafiła na głowę Deniza Gula. Turek wykorzystał zamieszanie w polu karnym, umieszczając futbolówkę w siatce. Asystę przy kluczowym golu zanotował natomiast Jakub Kiwior.
Mimo dodatkowych 10 minut piłkarze Moreirense nie byli w stanie ponownie doprowadzić do stanu równowagi. Tym sposobem FC Porto wyszarpało komplet punktów, który pozwolił odskoczyć im od wicelidera na 3 "oczka".












