Na przełomie tegorocznej wiosny i lata jesteśmy świadkami pierwszy w historii rozszerzonych Klubowych Mistrzostw Świata. Te rozpoczęły się jeszcze w pierwszej połowie czerwca i zmierzają do końca. Po drodze na amerykańskich stadionach mieliśmy do czynienia z wieloma niespodziankami, a nawet sensacjami. Te sprawiły, że do kluczowych faz turnieju nie dotarli prawdziwi giganci i wielcy faworyci.
Grał we Francji i Belgii, teraz może trafić do Polski. Wieczysta blisko transferu
Mowa, chociażby o Manchesterze City, który niespodziewanie w swoim meczu fazy pucharowej poległ po dogrywce z Al-Hilal. Z turniejem przed półfinałami pożegnał się także Inter Mediolan, który również uznawany był za jednego faworytów. To sprawiło, że lewa część drabinki była nieco zaskakująca i o finał we wtorkowy wieczór zagrały ze sobą Chelsea oraz Fluminense, wygrała ekipa z Londynu 2:0.
Real Madryt zdemolowany w hicie. Popis PSG
Zdecydowanie lepiej zapowiadał się absolutnie hitowy środowy półfinał, w którym o awans do finału walczyły ze sobą Paris Saint-Germain oraz Real Madryt. To spotkanie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem nazwane zostało "przedwczesnym finałem". Oba zespoły podeszły do meczu osłabione. Po stronie PSG z powodu kartki nie zagrał Willian Pacho, a w Realu nie obejrzeliśmy Deana Huijsena, a także Trenta Alexandra-Arnolda z powodu urazu. Na sędziego tego spotkania wyznaczony został zaś Szymon Marciniak.
Rywalizację rozpoczęliśmy od bardzo mocnego akcentu ze strony PSG. Najpierw dobrym strzałem z wysokości pola karnego popisał się Fabian Ruiz, ale jeszcze lepiej zachował się Thibaut Courtois, który po chwili popisał się drugą wybitną paradą. Przy dwóch kolejnych akcjach nie miał już szans. Najpierw fatalny błąd popełnił we własnym polu karnym Raul Asencio. Hiszpański stoper próbował wyprowadzić piłkę, ale fatalnie ją stracił i gola strzelił właśnie Ruiz.
FC Barcelona ogłosiła wielki powrót, nagle przyszedł cios. To może oznaczać koniec
W 9. minucie rywalizacji było już 2:0 dla PSG. Tym razem fatalnie pomylił się Antonio Ruediger. Niemiec próbował wyprowadzić piłkę, ale nie trafił w futbolówkę i ta poleciała prosto pod nogi zakładającego pressing Ousmane Dembele. Francuz wyszedł sam na sam z Courtois i ze spokojem wykorzystał okazję. To nie był koniec cierpienia dla "Królewskich". W 24. minucie PSG wyszło z kolejną kontrą, a tę ze spokojem wykończył Fabian w sytuacji sam na sam z Courtois.
Z wynikiem 3:0 piłkarze Luisa Enrique schodzili do szatni i doskonale było widać, który trener pracuje z zespołem od kilku sezonów, a który niedawno zaczął proces budowy zespołu. Kibice Realu dostali kilka chwil radości, gdy na murawie po wielu miesiącach przerwy pojawili się Eder Militao oraz Daniel Carvajal. W końcówce drugiej połowy "Les Parisiens" dołożyli jeszcze jednego gola. Znakomicie w polu karnym zachował się Goncalo Ramos, który z bliska pokonał Courtois. Wynikiem 4:0 zakończyło się to spotkanie i w niedzielnym finale zmierzą się Chelsea z Paris Saint-Germain.












