Reklama

Reklama

Kosowski czeka

Rundę jesienną rozgrywek Bundesligi, Kamil Kosowski kończył w dobrym humorze. Reprezentant Polski wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce FC Kaiserslautern i wydawało się, że wiosna będzie równie udana.

Rundę jesienną rozgrywek Bundesligi, Kamil Kosowski kończył w dobrym humorze. Reprezentant Polski wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce FC Kaiserslautern i wydawało się, że wiosna będzie równie udana.

W pierwszych meczach rundy wiosennej Kosowski nie mógł grać z powodu kontuzji.

- Widać, w moim przypadku szczęście nie może trwać zbyt długo. Faktem jest, że w pierwszych dwóch meczach nie grałem z powodu kontuzji. Zespół wygrał, więc trener nie zmienił składu. I nie zmienia do dziś, choć już jestem w pełni sił - powiedział Kosowski na łamach "Sportu".

- Na lewej pomocy gra Jochen Seizt i gra dobrze, ale mam wrażenie, że mógłbym robić na boisku więcej pożytecznego dla zespołu niż on - dodał.

- Nie mam dwudziestu lat, by przed meczem obgryzać paznokcie. Robię swoje i myślę, że nie daję trenerowi większych powodów do narzekań. Czekam, ale myślę, że jeżeli jeszcze kilka razy sytuacja się powtórzy, to poproszę o szczerą rozmowę. Chciałbym wiedzieć czy Kurt Jara widzi mnie w zespole czy też nie - stwierdził były zawodnik krakowskiej Wisły.

Reklama

Kosowski oglądał mecz 1/8 finały Ligi Mistrzów pomiędzy FC Liverpool Jerzego Dudka a Bayer Leverkusen Jacka Krzynówka.

- Wynik jak najbardziej zasłużony. Bayer w tym meczu nie istniał. Kibic narzekać nie powinien, bo zapowiada się w rewanżu fajny mecz. Jurek się pomylił, ale oglądałem wszystkie bramki tej kolejki Ligi Mistrzów i każdy bramkarz, który puszczał gole, ma coś na sumieniu. Czy gra w Manchesterze, Arsenalu czy Leverkusen. Pamiętajmy też jak bronił wcześniej, bo na tym etapie Ligi Mistrzów nie mamy wielu piłkarzy. I na poprawę się nie zanosi. Popełnił błąd, ale nie róbmy z niego "kozła ofiarnego". A Bayer? W rewanżu może odrobić straty. To zespół nieobliczalny. Potrafi wygrać z Realem, a przegrać na przykład z Freiburgiem - ocenił Kosowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL