Reklama

Reklama

Koronawirus i szkółki piłkarskie. Tomasz Frankowski: Sytuacja jest przygnębiająca

- Dziś walczymy o przetrwanie różnych akademii, stowarzyszeń czy obiektów sportowych, które pełnią rolę wychowawczą, więc jest się o co starać. Kryzys jednak odbije się na wszystkich i rodzice też będą musieli zastanowić się, czy dalej opłacać dziecku treningi - przyznaje Tomasz Frankowski, były reprezentant Polski i współzałożyciel "Akademii Piłkarskiej 21".

Pandemia koronawirusa uderza w całą gospodarkę. Nie ominęła też szkółek piłkarskich, które nie mogą prowadzić treningów, więc bardzo często rezygnują z pobierania opłat. Czy to oznacza, że wkrótce wiele z nich zostanie zamkniętych, a dzieci pozostaną bez miejsca do trenowania piłki nożnej pod okiem fachowców? - Jest ciężko - nie ma wątpliwości Tomasz Frankowski.

Reklama

Piotr Jawor, Interia: Jak funkcjonuje Pana szkółka w dobie koronawirusa?

Tomasz Frankowski: - Od połowy marca treningi są zawieszone, a co za tym idzie - także płatności. Tylko od dobrej woli rodziców będzie zależało, czy chcą nas wspomagać, czy nie. 

A co z waszymi zobowiązaniami?

- Ja, jako właściciel obiektu, na którym trenuje akademia, od czasu braku treningów będą zawieszał płatności, czekając na lepsze czasy. Zawsze na początku kwietnia balon nad naszym boiskiem jest demontowany przez 30-40 osób, ale teraz mamy zakaz zgromadzeń, więc nie możemy tego zrobić. Przestaliśmy go tylko ogrzewać i balon sam się położył. Niestety, siła wyższa uziemiła wszystkich. 

Nasz trener Marek Konieczny opublikował na Facebooku tzw. challenge [podbijanie nogą papieru toaletowego] i młodzi pobijają trenera... Mimo wszystko to przygnębiająca sytuacja, która spadła na wszystkich.

Obawia się pan czarnego scenariusza? Niektóre szkółki wspominają, że przez koronawirusa mogą być zmuszone do zamknięcia działalności.

- Trudno coś w tym temacie powiedzieć, ale funkcjonujemy już 10 lat i miesiąc przestoju nie powinien położyć naszego hobby, bo trudno to nawet nazwać biznesem. Co więcej, spodziewam się, że tak możemy wegetować cały kwiecień... Mam nadzieję, że uda się ruszyć od 1 maja.

Możecie liczyć na jakieś wsparcie z zewnątrz?

- Czasem miasto pomagało nam w organizacji międzynarodowych turniejów, na które przyjeżdżały takie zespoły jak Manchester United czy Borussia Dortmund. Teraz kryzys odbije się jednak na wszystkich i nawet jeśli mielibyśmy jakiegoś sponsora, to pewnie w najbliższym czasie go utracimy.

Dziś walczymy o przetrwanie różnych akademii, stowarzyszeń czy obiektów sportowych, które pełnią rolę wychowawczą, więc jest się o co starać. Kryzys jednak odbije się na wszystkich i rodzice też będą musieli zastanowić się, czy dalej opłacać dziecku treningi.

Dwumiesięczna przerwa od treningów dla młodego chłopaka to dużo?

- Nie powinna być bardzo widoczna. Czasem są ostre zimy, gdy trenuje się trochę mniej. Czasem na miesiąc wypada się z powodu urazu czy choroby. Miesiąc przerwy to nie jest problem, ale im dalej w las, tym gorzej. Wiadomo, że w domu można wykonywać jakieś ćwiczenia, ale nic nie zastąpi wybiegania się czy treningu.

Rozmawiał Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Frankowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje