Reklama

Reklama

Koronawirus atakuje. Turcy nie zawiesili rozgrywek

Turcja pozostaje jednym z nielicznych krajów, w których mimo pandemii koronawirusa nie zawieszono piłkarskich rozgrywek ligowych. Zwolennicy ich kontynuacji mają nowy argument - bez futbolu będzie więcej rozwodów.


Reklama

- Turcja jest zakochana w piłce nożnej, która pomaga rozładować stres, dobrze się bawić. Jeśli zawiesimy rozgrywki na dłuższy czas, to po miesiącu nie znajdziemy wystarczającej liczby sędziów do orzekania w sprawach rozwodowych - powiedział prezes Trabzonsporu Ahmet Agaoglu.

Z drugiej strony nie brakuje zwolenników przerwania rozgrywek. W ubiegłym tygodniu podjęto decyzję o rozgrywaniu wszystkich meczów ligowych do końca kwietnia bez publiczności. Te środki ostrożności nie wydają się dla wielu wystarczające.

- Wszystkie największe ligi na świecie przerwały rozgrywki. Prawda jest taka, że chodzi tu o nasze życie. O nas, o was, o piłkarzy. Wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie - podkreślił Fatih Terim, trener Galatasaray Stambuł.

W pierwszej i drugiej lidze tureckiej występuje kilku polskich piłkarzy, m.in. Michał Pazdan, Kamil Wilczek czy Artur Sobiech.

Według oficjalnych danych w Turcji do tej pory wykryto koronawirusa u 47 osób. Nie ma ofiar śmiertelnych.

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Turcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama