Reklama

Reklama

​Kolejne przeszukanie CBA w siedzibie PZPN. Jakub Kwiatkowski: Nie mamy nic do ukrycia

Niemal bez echa przeszła kolejna wizyta funkcjonariuszy CBA w Polskim Związku Piłki Nożnej. Czy futbolowa centrala powinna się obawiać efektów powtórnego przeszukania swojej siedziby? - Nie mamy nic do ukrycia. Wierzymy, że te wizyty okażą się niepotrzebne - mówi Interii rzecznik związku, Jakub Kwiatkowski.

Do niezapowiedzianej akcji CBA doszło w miniony piątek. Nie dotyczyła ona wyłącznie siedziby PZPN. Przeszukano łącznie dziewięć lokalizacji, w tym mieszkania prywatne, na terenie czterech województw - małopolskiego, śląskiego, podkarpackiego i mazowieckiego. Zaangażowano do tego 50 funkcjonariuszy.

Wrzesień 2020 - pierwsze przeszukanie w PZPN

To kolejny etap dochodzenia w tzw. aferze melioracyjnej i nieprawidłowości finansowych w działalności Fundacji All Sports Promotion działającej w imieniu AZS Koszalin S.A.

Pierwsza wizyta CBA w PZPN miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Z nieoficjalnych informacji wynikało wtedy, że śledczy badają również wątek rzekomego handlu biletami na mecze reprezentacji oraz wadliwie skonstruowanych umów sponsorskich.   

Reklama

"Biuro zapewniło pełne wsparcie funkcjonariuszom CBA oraz przekazało wszystkie dokumenty określone w postanowieniach o kontroli. Mając na uwadze szybkie wyjaśnienie sprawy, PZPN gwarantuje pełną współpracę z CBA" - czytaliśmy wówczas na stronie internetowej związku.

Marzec 2021 - agenci CBA wracają z nakazem

Jak było tym razem?

- Szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłem tej wizyty - mówi Interii rzecznik prasowy PZPN, Jakub Kwiatkowski. - Byłem zajęty organizacją najbliższego zgrupowania kadry. Dowiedziałem się o wszystkim wieczorem tego samego dnia, a CBA komunikat w tej sprawie wydała chyba dopiero nazajutrz. Nie zmienia się natomiast deklaracja pełnej współpracy z naszej strony. Przychodzą do nas funkcjonariusze służby publicznej z umocowaniem prokuratorskim, więc przekazujemy wszystkie dokumenty, o które jesteśmy proszeni.



Podobnie było jesienią ubiegłego roku. Pytanie, dlaczego CBA ponownie postanowiło przeszukać siedzibę związku. Do tej pory nie sformułowano w tej sprawie zarzutów, choćby nieformalnych, wobec żadnego reprezentanta środowiska futbolowego.  

"Czynności są wynikiem przeszukań przeprowadzonych przez funkcjonariuszy CBA we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas zabezpieczono obszerną dokumentację między innymi w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej w związku ze śledztwem dotyczącym tzw. afery melioracyjnej. Analiza zgromadzonej dokumentacji pozwoliła na zidentyfikowanie nowych wątków związanych z potencjalnym przywłaszczaniem części środków z umów sponsorskich" - to fragment komunikatu zamieszczony na oficjalnej witrynie CBA.

Kwiatkowski: Nie mamy nic do ukrycia

Coraz głośniej mówi się o rzekomo nieuzasadnionej prowizji, jaką Jakub Tabisz, wiceprezes Cracovii i członek zarządu PZPN, miał przyjąć od jednego z prywatnych sponsorów związku (producent wody mineralnej) za podpisanie aneksu do umowy z 2014 roku. Dokumenty w tej sprawie zostały przez prokuraturę zabezpieczone w pierwszej kolejności.  

Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy z "Gazety Polskiej, twierdzi, że Tabisz był jedną z tych osób, której mieszkanie zostało w ubiegłym tygodniu przeszukane.  

Jak słyszymy tymczasem w PZPN, w siedzibie związku nie ma cienia niepokoju w związku z niedawną akcją CBA.

- PZPN działa zgodnie z literą prawa i z poszanowaniem wewnętrznych reguł statutowych - zapewnia Kwiatkowski. - Umowy przez nas zawierane są podpisywane wyłącznie przez osoby do tego upoważnione. Współpracujemy ze wszystkimi służbami publicznymi - niezależnie od tego, czy jest to CBA, Urząd Skarbowy czy inna instytucja kontrolna. Nie mamy nic do ukrycia. Wierzymy, że wizyty CBA w naszej siedzibie okażą się niepotrzebne.

UKi

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama