Reklama

Reklama

Kobiece drużyny w topowych klubach szansą na rozwój żeńskiego futbolu

Żeńskie drużyny w topowych klubach, takich jak Lech Poznań, Legia Warszawa czy Wisła Kraków, to według szefa komisji ds. piłki kobiecej PZPN Andrzeja Padewskiego, jeden ze sposób na promocję futbolu w wykonaniu pań. - To już jest europejski trend - powiedział.

W Europie i na świecie kobieca piłka nożna rozwija się w najlepsze, w Polsce to jednak dyscyplina wciąż amatorska i czasami traktowana z przymrużeniem oka. Meczami reprezentacji Polski nie są zainteresowane stacje telewizyjne, nie łatwo jest zapełnić też trybuny kibicami. Takie sukcesy jak złoty medal mistrzostw Europy polskich 17-latek czy błyskotliwa gra Ewy Pajor tylko na moment przykuwają uwagę mediów.

Padewski chce zmienić wizerunek żeńskiego futbolu w Polsce i ma kilka ciekawych pomysłów. Jednym z nich jest zachęcenie znanych klubów z ekstraklasy czy z pierwszej ligi do stworzenia kobiecych drużyn.

- To już jest europejski trend, posiadanie kobiecej drużyny jest odbierane jako przejaw pewnego rodzaju nowoczesności. Czy mecz Lech Ladies kontra Wisła Ladies nie zachęciłby kibiców do jego obejrzenia? Przygotowujemy pismo do klubów, w którym pokażemy korzyści, jakie płyną z tego tytułu. My ze swojej strony gwarantujemy specjalnie wyszkolonych trenerów - powiedział Padewski, który jest jednocześnie prezesem Dolnośląskiego ZPN.

Jak jednak zaznaczył, zmuszanie klubów przez wprowadzanie nowych wymogów licencyjnych to nie najlepszy pomysł.

- Przepisy licencyjne już obligują kluby to posiadania określonej liczby zespołów młodzieżowych. Nigdzie nie jest napisane, że muszą to być męskie grupy. Dlatego koszt utrzymania żeńskiej drużyny juniorek czy trampkarek jest praktycznie żaden - dodał.

Pomysł Padewskiego podoba się trenerowi kobiecej reprezentacji Wojciechowi Basiukowi.

- Takie kluby jak Olympique Lyon, Barcelona, Bayern Monachium, Ajax Amsterdam czy Sparta Praga mają żeńskie drużyny i zawodniczki w tych klubach fajnie promują kobiecą piłkę nożną. Ja też jestem zwolennikiem pójścia tą drogą. To może być motorem napędowym polskiego żeńskiego futbolu, zwiększyć zainteresowanie ze strony kibiców, a dla nas jak 100 osób więcej przyjdzie na mecz, to już jest sukces - podkreślił szkoleniowiec.

W ekstraklasie pań występują piłkarki Zagłębia Lubin - to jedyny z polskich klubów ekstraklasy, który zainwestował w kobiecy futbol. Kobieca sekcja powstała niespełna dwa lata temu i już gra w ekstraklasie.

- Pomysł, by tworzyć kobiece drużyny przy znanych klubach jest znakomity. Żeńskie zespoły często powstają na bazie stowarzyszeń czy UKS-ów, zwykle zakładanych przez prowadzącego grupę trenera. Ale trzeba jasno sobie powiedzieć, że one nie mają większej przyszłości. A te wielkie kluby zawsze będą istnieć. Myślę, że to też taki miły dodatek do klubu, a inteligentni ludzie z marketingu powinni umiejętnie wykorzystać fakt posiadania kobiecej drużyny - stwierdziła piłkarka Zagłębia Marta Mędrek.

Padewski zdradził, że jest wstępne zainteresowanie ze strony kilku klubów, m.in. z Legii Warszawa. Także dla Lecha Poznań nie jest to obcy temat.

- Nie ukrywamy, że bardzo nam się on podoba. Zanim jednak zostanie wprowadzony w życie, musimy się odpowiednio przygotować, zdobyć know-how. Nie chcemy stworzyć sekcji, przy której w kwestiach technicznych i organizacyjnych będzie wiele niedociągnięć, co spotka się z niechęcią kibiców, mediów, czy przede wszystkim samych zawodniczek. Liczymy, że wkrótce, w perspektywie kilku lat, panie w niebiesko-białych trykotach z kolejowym herbem na piersi będą grały w piłkę przy Bułgarskiej - powiedział rzecznik prasowy poznańskiego klubu Łukasz Borowicz.

Jak zauważył Padewski, koszt utrzymania takiej seniorskiej drużyny jest niewielki w skali całego budżetu klubu.

- Większość dziewczyn gra dziś praktycznie za darmo. Jeśli otrzymają stypendia na przykład po 500 złotych, to dodatkowo zmobilizuje je to do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Co ważne, zgłaszając drużynę do rozgrywek, w ciągu trzech lat można awansować do ekstraklasy. I wówczas klub może się pochwalić, że ma dwa zespoły w ekstraklasie - podkreślił szef komisji ds. piłki kobiecej.

Jego zdaniem powstanie nowych zespołów u boku męskich piłkarskich potęg, nie stanowi żadnego zagrożenia dla małych klubów.

- Ten mały klub może być tzw. producentem dobrego materiału dziewczęcego dla tych mocniejszych zespołów. To może tylko podnieść poziom całej kobiecej piłki - podsumował.

Marcin Pawlicki

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Pajor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje