Reklama

Reklama

Koalicja anty-prezes. Na Pomorzu Zachodnim chcą zmian!

W Zachodniopomorskim Związku Piłki Nożnej odbędzie się dziś Walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. A ujmując rzecz krócej i łatwiej – wybory nowego prezesa związku. Temu na pozór zwykłemu wydarzeniu towarzyszy już od kilku miesięcy niezwykła aura. W tle dochodzi bowiem do zwolnień, kompetencyjnych przepychanek czy niespodziewanych wizyt w ZZPN-ie.

Zachodniopomorskim futbolem od 17 lat rządzi Jan Bednarek. Do tej pory brakowało śmiałków gotowych stanąć z nim do poważnej walki o prezesurę. Zmieniło się to w lutym tego roku. Na trzy miesiące przed wyborami do wyścigu o posadę włączył się Maciej Mateńko - nauczyciel, trener i edukator w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ostatnio pracował jako regionalny trener w Akademii Młodych Orłów. Swoją decyzję o kandydowaniu ogłosił dokładnie 19 lutego. To był piątek. W poniedziałek nie pracował już w PZPN-ie. Informacja o zwolnieniu została mu przekazana telefonicznie. Jak zapewnia, nikt nigdy nie wytłumaczył mu powodów rozstania. A mówiąc "nikt", miał na myśli Jana Bednarka - prezesa ZZPN-u i swojego ówczesnego przełożonego. Ten z kolei do sprawy odniósł się na antenie Polskiego Radia Szczecin: - Zwolnienie nie zależy ode mnie - uciął temat.

Reklama

Szybkie awanse i konflikt interesów

W zachodniopomorskim futbolu Jan Bednarek nie działa sam. Już w latach 90. budował swoją pozycję wraz z bratem Zenonem. Zaczynali od Koszalina, gdzie szybko stali się lokalnymi baronami. Postawili na nogi tamtejszy Bałtyk, co na pewno pomogło im w zdobyciu popularności. Upór, konsekwencja, a także zaangażowanie polityczne Jana Bednarka (był członkiem "Samoobrony" - partii Andrzeja Leppera) poprowadziły go z prowincjonalnego Koszalina do Szczecina. A stąd był już tylko krok do przejęcia władzy w całym regionie, do czego ostatecznie doszło.

Z uprzywilejowanej pozycji ojca skorzystał syn - Łukasz. Bednarek junior nadzwyczaj szybko awansował w każdej dziedzinie, za którą się zabierał. Najpierw jako piłkarz (jego karierę przerwały jednak kontuzje), później szeroko pojęty dyrektor, a na końcu sędzia. Syn prezesa ZZPN-u zarządzał Okręgowym Związkiem Piłki Nożnej w Koszalinie, współrządził tamtejszym Powiatowym Urzędem Pracy, aby w końcu administrować Halą Widowiskowo-Sportową. Sęk w tym, że zarządzając obiektem, prowadził jednocześnie fundację All Sports Promotion, która w tejże hali organizowała przeróżne wydarzenia. Łukasz Bednarek był więc jednocześnie najemcą i wynajmującym.

Wiele wskazuje na to, że ubiegłoroczne głośne kontrole Centralnego Biura Antykorupcyjnego w siedzibach wszystkich 16 regionalnych związków piłkarskich w Polsce dotyczyły między innymi tego okresu w życiu Łukasza Bednarka. Mówi się również o jego powiązaniach z senatorem Koalicji Obywatelskiej Stanisławem Gawłowskim. Polityk wciąż musi tłumaczyć się przed sądem z tzw. afery melioracyjnej. Biegli sprawdzają, czy podczas przetargów nie dochodziło do wartej miliony złotych korupcji.

Autorytarny regulamin

Nawet jednak tak głośne medialnie wydarzenie nie było w stanie strącić Jana Bednarka z piedestału zachodniopomorskiej piłki. Prezes wciąż nią zarządzał, choć opozycja robiła się coraz większa. Przeciwko konserwatywnemu pod wieloma względami baronowi występowały kluby z przeróżnych szczebli rozgrywkowych. To zresztą właśnie zespoły z niższych lig zaproponowały kandydaturę dobrze znanego w środowisku Macieja Mateńki.

Im bliżej wyborów, tym bardziej prezes Bednarek wydawaje się robić nerwowy. Przestał odbierać telefony od dziennikarzy, a potem przyszedł czas na ogłoszenie regulaminu. Regulaminu, który zszokował delegatów niejednego klubu. - Zakładał, że jeśli ktoś nie będzie się zgadzał, nie będzie akceptował pewnych warunków, to może zostać najzwyczajniej w świecie usunięty z zebrania - powiedział nam anonimowo przedstawiciel drużyny z niższego szczebla rozgrywek.

Pod naciskiem klubów - nie tylko tych amatorskich czy półamatorskich - regulamin zmieniono. Usunięto ten niezwykle kontrowersyjny zapis. Nie oznacza to jednak wcale, że atmosfera wokół wyborów się oczyściła. Kwestią sporną cały czas pozostaje fakt, że odbędzie się zaledwie jedna tura głosowania. Jakby tego było mało, do objęcia stanowiska prezesa wystarczy zwykła większość, czyli 50 proc. + 1 głos. To jednak nie koniec rewelacji. ZZPN ogłosił, że lista delegatów nie będzie - jak do tej pory - ogólnodostępna. I to nawet dla trójki kandydatów walczących o fotel prezesa.

Z wizytą w siedzibie związku

Kwestia delegatów jest zresztą szersza. Niektóre kluby nie będą miały bowiem swoich reprezentantów. Kilka z nich wydało oświadczenia w tej sprawie. Jak czytamy, chodziło zazwyczaj albo o kłopoty techniczne podczas zgłaszania przedstawicieli, albo o przeszkody proceduralne.

W czwartek - dzień przed wyborami - we wczesnych godzinach popołudniowych do szczecińskiej siedziby związku weszło czterech mężczyzn, którzy podawali się za delegatów. Szukali członka zarządu Roberta Bikowskiego. - Żądali odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie zostali dopuszczeni do głosowania. Chcieli wymusić coś na związku. Już na pierwszy rzut oka było jednak widać, że nie są to żadni delegaci. Mieli na sobie krótkie spodenki, wszyscy barczyści, każdy z nich wyglądał podejrzanie. Z tego, co wiem, Związek ma nagranie z tej wizyty - mówi nam anonimowo osoba z zachodniopomorskiego środowiska piłkarskiego.

Po czwartkowych wydarzeniach postanowiono lepiej zabezpieczyć piątkowe wybory. Jak ustaliliśmy, w hali w podszczecińskich Policach, gdzie odbędzie się zebranie, pojawi się więcej ochrony, a także policja.

Koalicja anty-Bednarek

Ubiegający się o stanowisko Maciej Mateńko postawił przed tymi wyborami wszystko na jedną kartę. Na trzy miesiące zaszył się w internacie szkoły sportowej, która stała się jego bazą operacyjną. Tam spotykał się z ludźmi, tam podejmował dziennikarzy, tam pisał program wyborczy, tam też miał telefony i komputery.

Długo wydawało się, że walka o stołek będzie toczyć się wyłącznie między nim a Janem Bednarkiem. Tymczasem w końcówce marca do rywalizacji dołączył Piotr Dykiert. To sędzia piłkarski, a także były dyrektor Wydziału Sportu w szczecińskim magistracie. Po zapoznaniu się z regulaminem, Dykiert postanowił jednak połączyć siły z Mateńką. Wszystko rozbiło się o zasadę zwykłej większości. Kontrkandydaci Bednarka obawiają się, że jeśli oddane na nich głosy podzielą się, przybliży to do zwycięstwa obecnego prezesa. Zawiązali więc koalicję.

W nocy z czwartku na piątek sprawa zmieniła się raz jeszcze. Piotr Dykiert wydał oświadczenie na swoim facebookowym profilu: "Ze względu na charakter sprawy i niejasny dla nas proces wyborczy, postanowiłem całą swoją siłę w tym kierunku przekazać Maciejowi i zrezygnowałem z kandydowania na Prezesa ZZPN."

Wybory w Zachodniopomorskim Związku Piłki Nożnej rozpoczną się dziś o 17. Nowego lub nowego-starego prezesa powinniśmy poznać dość szybko. Wszystko - przypomnijmy - zamknie się bowiem w jednej turze. Poza tym regulamin nie przewiduje możliwości zadawania pytań ani prowadzenia dyskusji z kandydatami, co również wzbudziło wiele kontrowersji w zachodniopomorskim środowisku piłkarskim.  

Jakub Żelepień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje