Reklama

Reklama

​Klubowe MŚ. Ceremonia wręczenia nagród w cieniu kulturowego nieporozumienia. Szejk zignorował kobiety

Zakończone w drugim tygodniu lutego Klubowe Mistrzostwa Świata były przedstawione w mediach głównie jako sukces Bayernu Monachium i Roberta Lewandowskiego. Na koniec imprezy, doszło też do zdarzenia, które zachodnie media odebrały, jako obyczajowy skandal.

Drugi rok z rzędu gospodarzem Klubowych Mistrzostw Świata był Katar, który przygotowuje się także do organizacji mistrzostw świata w 2022 roku. W finale rywalizacji Bayern Monachium pokonał meksykańskie Tigres, a tytułem MVP zmagań nagrodzono Roberta Lewandowskiego.

Reklama

Już po finałowym spotkaniu, na specjalnie przygotowanej scenie, trofeum dla zwycięzców i statuetki dla wyróżnionych zawodników oraz pamiątkowe medale wręczali Gianni Infantino (szef FIFA), a także przedstawiciel rządzącej w Katarze dynastii, szejk Joaan bin Hamad bin Khalifa al-Thani.

Zgodnie z przyjętymi wcześniej protokołami bezpieczeństwa, związanymi z pandemią koronawirusa, tradycyjne gratulacje poprzez uścisk ręki, zastąpiono stuknięciem pięścią. W ten sposób przez Infantino i szejka Al-Thaniego przywitani zostali między innymi Robert Lewandowski, czy Joshua Kimmich, a także sędziowie na czele z głównym Estebanem Ostojichą z Urugwaju.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Tak samo wyglądało przywitanie się ze wszystkimi innymi uczestnikami tych zawodów, oprócz kobiet. Rolę sędziego rezerwowego w meczu finałowym pełniła Edina Alves Batista, a rezerwową liniową była Neuza Back. Obie przedstawicielki damskiej płci zostały zignorowane przez szejka. Nie mogły liczyć nie tylko na "żółwika", ale na choćby kontakt wzrokowy.

Joaan bin Hamad bin Khalifa al-Thani patrzył w bok, gdy Batista i Back przechodziły naprzeciwko niego. Ma to związek kulturowy z religią islamu, która zabrania kontaktu fizycznego z osobą płci przeciwnej, jeśli nie jest to członek najbliższej rodziny. Mimo tego kontekstu, sytuacja została przyjęta przez zachodnie anglojęzyczne media za wizerunkowe "faux pas".

Przedstawiciele mediów zwracają uwagę na fatalny przekaz, jaki niesie takie traktowanie kobiet i to na wysokiej rangi zawodach sportowych. Pojawiają się apele o znalezienie wygodnego dla obu stron kompromisu, tak aby w przyszłości, na przykład podczas mistrzostw świata, szejk honorował kobiety choćby zauważalnym skinieniem głowy.

MR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje