Reklama

Reklama

Kłopoty Stanko Svitlicy

Mimo, że Stanko Svitlicy nie ma już od jakiegoś czasu w kadrze Legii Warszawa, to kibice stołecznego zespołu dalej żywo interesują się losami aktualnego wciąż króla strzelców polskiej ekstraklasy.

Dzięki mieszkającemu na stałe w Hannoverze Marcinowi, który jest kibicem Legii i ma stały kontakt ze "Staśkiem", wiemy dobrze, co się dzieje. A nie dzieje się najlepiej. Stanko ma problemy z nowym trenerem Hannover 96 Ewaldem Lienenem, który z niewiadomych powodów obraził się na Serba i pomija go przy ustalaniu składu na ligowe mecze.

- Stanko coraz bardziej zostaje oddalany od drużyny. Na sobotni mecz z Schalke nie pojedzie. Zostaje w Hannoverze. Jest to już trzeci mecz Serba z rzędu, gdzie nawet nie usiądzie na ławce rezerwowych - pisze Marcin.

Reklama

- Nieciekawa sytuacja Stanko zaczęła sie jeszcze za czasów starego trenera, Ralfa Ragenicka, który nie dawał mu szans pokazania sie w drużynie. po przyjściu Ewalda Lienena, Stanko nie trenował przez trzy dni, ponieważ był chory (miał grypę). Jednak podpadł już na początku, ponieważ - jak uważa trener - powinien był chociaż przyjść i przedstawić sie osobiście Lienenowi, wyjaśnić całą sytuację zdrowotną. Na dzisiejszej konferencji prasowej, trener uznał, że Svitlica nie pojedzie na mecz do Gelsenkirchen, bo nie przykłada sie do treningów. Nie zagra nawet w meczu amatorów - kontynuuje Marcin.

- Dość często bywam na treningach Hannoveru i trochę rozmawialiśmy ze Stanko o jego pobycie w Legii. Mogę powiedzieć, że on jest sercem naprawdę z Legią! Świadczy o tym fakt, że muszę mu przynosić nowe numery Naszej Legii. Interesuje go cały czas sytuacja w klubie. Ma także możliwość oglądania meczów Legii w stacji Canal+ u mnie lub u Darka Żurawia. Ostatnio powiedziałem mu, że Warszawa, a szczególnie kibice caly czas pamietają co dla Legii zrobił i tęsknią za ich idolem. Odpowiedział, że jakby Legia zakwalifikowała się chociaż do pucharów (nie mówiąc już o mistrzostwie), to kto wie czy za pól roku nie będzie chciał wrócić. Patrząc na jego obecną sytuację w "96", nie widzę zbyt dużych szans na przebicie się do składu. Szczerze mówiąc transfer ten wcale nie był potrzebny! - kończy Marcin, któremu serdecznie dziękujemy za informacje, którymi się z Wami dzielimy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje