Kilkaset prezentów. Jacek Magiera miał wyjątkowy zwyczaj. Wykupił cały nakład
Nie żyje Jacek Magiera - ta koszmarna wiadomość wstrząsnęła dziś całym piłkarskim środowiskiem, które żegna nie tylko wybitnego trenera, ale też po prostu dobrego człowieka. I właśnie tak na zawsze zapamiętany będzie 49-latek - jako jeden z najbardziej ludzkich przedstawicieli futbolowego światka. O jego wyjątkowości i serdeczności serca świadczy choćby jeden specjalny zwyczaj. Jacek Magiera obdarowywał bowiem wyjątkowe dla siebie osoby egzemplarzem pewnej specjalnej książki. Ba, w tym celu wykupił niegdyś cały polski nakład. A potem rozdał go w całości.

Wspomniana książka to "Szczęście czy fart" autorstwa Fernando Triasa de Besa i Alexa Roviry Celmy. To zachowana w bajkowym klimacie opowieść o dwóch rycerzach poszukujących czterolistnej koniczyny. A jej morał jest dość prosty - fart nie istnieje, a szczęściu trzeba pomóc, tworząc odpowiednie warunki ku temu, by los się do nas uśmiechnął.
Tym przesłaniem Jacek Magiera chciał się dzielić z innymi. Z tymi, którzy mieli dla niego szczególne znaczenie. Głównie swoimi podopiecznymi, ale nie tylko. W tym celu wykupił niegdyś cały dostępny nakład wspomnianej książki. A następnie sprawił, by wszystkie egzemplarze trafiły w odpowiednie ręce.
- W pewnym momencie wszystkie książki, jakie były dostępne do zakupu to kupiłem. Był taki moment, że przyszła paczka do mnie z ponad 700 egzemplarzami. Wszystkie te książki rozdałem wtedy. Dawałem osobom na których mi zależało. Trafiały do osób, które uważałem, że powinny to przeczytać. Wielu piłkarzy. Można powiedzieć, że większa grupa tych ludzi, którzy dostali tę książkę, to są piłkarze. Niektórzy od razu przeczytali i napisali podziękowania. Starałem się zawsze powiedzieć, że jak przeczytasz, to mi napisz odczucia. Mam tam przygotowanych nawet parę fajnych zdań na ten temat - opowiadał niegdyś Jacek Magiera w rozmowie opublikowanej na profilu Fitlight Training Education.
Był taki zawodnik, który przeczytał tę książkę dopiero po pięciu latach od momentu dostania. Zadzwonił do mnie i powiedział: "Jacek, żałuję, że nie przeczytałem tej książki 5 lat temu". I myślę, że to jest najlepsza reklama tej książki
Nie żyje Jacek Magiera. Jako trener miał wyjątkowy zwyczaj
Temat książki "Szczęście czy fart" powrócił także przy okazji ostatniego marcowego zgrupowania reprezentacji Polski. W opublikowanym przez "Łączy nas piłka" kulisach meczu z Albanią Jacek Magiera rozmawiał o niej między innymi z Oskarem Pietuszewskim, który - jak się okazuje - także otrzymał jeden z egzemplarzy.
- To 15 lat już. A nawet więcej. Pierwszą generacją, która dostała był 85' rocznik, to jest Łukasz Fabiański. A ostatnią rocznik 2008 - mówił Jacek Magiera, patrząc na naszego błyskotliwego skrzydłowego. I dodał, że wysyłał mu podarek jeszcze w czasach jego gry w Jagiellonii Białystok.
- Pamiętam, że graliśmy jeszcze w AZ Alkmaar. W samolocie mi rach-ciach to zleciało. Warto, bardzo - przyznał zawodnik FC Porto.
Dla tych, którzy dostali książkę od Jacka Magiery, będzie teraz ona stanowiła niestety już głównie pamiątkę po wyjątkowym trenerze i człowieku. Człowieku, który niestety odszedł od nas nagle, niespodziewanie i zdecydowanie zbyt wcześnie.








