Reklama

Reklama

Kazmierz Deyna - człowiek, który podzielił kraj

Przez jednych nazywany jednym z najwybitniejszych piłkarzy w naszej historii, przez wielu zaś – wręcz znienawidzony. Prowadzący kadrę do olimpijskiego złota i medalu mistrzostw świata, a przy tym… wygwizdywany przez własną publiczność. Kazimierz Deyna, bo o nim mowa, gdyby żył, obchodziłby 22 października 74. urodziny.

Dlaczego Deyna budzi kontrowersje? Mówimy przecież o zawodniku, który dał "Biało-Czerwonym" wielkie sukcesy i powinien być wspominany wyłącznie pozytywnie. Niestety, jeszcze w trakcie kariery "Kaka", bo taki nosił przydomek, nie miał w kraju łatwego życia. Jako piłkarz Legii był znienawidzony przez fanów pozostałych ekip i nawet miłość do reprezentacji narodowej nie była w stanie tej niechęci zamaskować. Przykład? Mecz eliminacji mistrzostw świata 1978 przeciwko Portugalii na Stadionie Śląskim.

"Rogal" Deyny i przeraźliwe gwizdy na Stadionie Śląskim

Starcie to kończyło eliminacje. Polacy byli w dość komfortowej sytuacji - do awansu wystarczał im remis, podczas gdy rywale musieli wygrać. W 38. minucie Deyna egzekwował rzut rożny. Słynąc ze znakomitej techniki, raz jeszcze wykorzystał swój wielki atut i posłał piłkę bezpośrednio do bramki przeciwników! Kibice eksplodowali z radości? Nie tym razem. Zamiast wiwatów, rozległy się przeraźliwe gwizdy. Ostatecznie kadra zremisowała 1-1, ale sam wynik szybko poszedł w niepamięć. Do dziś mówi się przede wszystkim o tym, co spotkało Deynę. Tym bardziej, że nie był to pierwszy tego typu przypadek. Wygwizdany został również niedługo wcześniej, podczas spotkania z Danią (4-1).

Reklama

Niechęć do piłkarza spotęgować mogły również wydarzenia z wspomnianego już czempionatu w Argentynie. Polska jechała tam w roli jednego z faworytów do złota, tymczasem marzenia szybko obróciły się w niwecz. Co prawda kadra bez problemu awansowała do drugiej rundy zmagań (wyprzedzając m.in. RFN, z którym cztery lata wcześniej przegrała w boju o finał), lecz w niej już w pierwszym starciu uległa 0-2 Argentynie. Mecz mógłby się ułożyć zupełnie inaczej, gdyby Deyna wykorzystał rzut karny przy stanie 0-1. Strzelił słabo, w środek bramki. Niektórzy sugerowali, że gracza z równowagi mógł wytrącić Zbigniew Boniek, który przed "jedenastką" podszedł do niego i zadeklarował, że jeśli Deyna nie czuje się na siłach, on podejmie wyzwanie. Sam "Zibi" uważa jednak, że jego zachowanie nie miało żadnego znaczenia. "Na sto rzutów karnych strzeliłby 99" - mówił, zrzucając wszystko na zwyczajny pech.

Kiedy w 1989 roku napłynęły ze Stanów Zjednoczonych wieści o tragicznej śmierci Deyny w wypadku samochodowym, kraj pogrążył się w żałobie i na moment zjednoczył. Najlepiej świadczył o tym fakt, że wydawana na Śląsku (czyli tam, gdzie gracza niezwykle ochoczo wygwizdywano) "Trybuna Robotnicza" wybrała go piłkarzem 70-lecia. Potrzeba było jednak ledwie kilku lat, by sytuacja wróciła do punktu wyjścia, a dwugłos w sprawie piłkarza ponownie podzielił kraj. Nie obyło się niestety bez skandali. 

Pamięć o Kazimierzu Deynie. Szokujące transparenty

W 2009 roku podczas ligowego meczu pomiędzy Polonią Warszawa a Koroną Kielce kibice "Czarnych Koszul" wywiesili transparent z hasłem "Stop pijanym kierowcom" i podobizną Deyny. Była to oczywista aluzja do faktu, że zawodnik w momencie wypadku miał we krwi dwa promile alkoholu. Sześć lat wcześniej fani Polonii w meczu z Legią zaprezentowali flagę, na której litera "Y" w nazwisku asa wpisana była w Gwiazdę Dawida. "Pogarda" - napisano poniżej.

Na szczęście, obok takich zachowań wiele jest również ruchów, mających na celu uhonorowanie pamięci Deny. Pod stadionem Legii w Warszawie stanął pomnik piłkarza, a jedna ze stołecznych szkół rozważa przyjęcie imienia "Kaki". Aktywni są również kibice "Wojskowych", którzy w swoich oprawach i innych aktywnościach regularnie przypominają o jednym z najwybitniejszych graczy w historii polskiej piłki.

TC

Wnuk Antoniego Piechniczka marzy o igrzyskach w Paryżu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje