Reklama

Reklama

Kazimierz Greń o zarządzie PZPN: Trwa przeciąganie liny

"Mamy 10 pewnych głosów, cztery osoby się wahają. Trwa przeciąganie liny" - tak opisuje sytuację przed czwartkowym posiedzeniem zarządu PZPN główny przeciwnik Grzegorza Laty Kazimierz Greń. Opozycja chce odwołać prezesa jeszcze przed mistrzostwami Europy.

Greń to główny opozycjonista wobec prezesa PZPN, choć w 2008 roku prowadził zwycięską kampanię wyborczą Laty. Później został jednak odwołany z zarządu. Jako prezes Podkarpackiego ZPN wciąż dobrze orientuje się w związkowych realiach.

"Jestem już w Warszawie, przed nami długi dzień i jeszcze dłuższa noc. Mamy 10 pewnych głosów, a członków zarządu jest 17. Cztery osoby się wahają, trwa przeciąganie liny. Jeśli dwie z nich poprą opozycję, to 12 głosów wystarczy, by doprowadzić do nadzwyczajnego zjazdu PZPN, na którym delegaci mogą odwołać prezesa" - powiedział Greń.

Reklama

"Padnie wniosek, by głosowanie w tej kwestii było jawne. Nie jest sztuką zapewniać o poparciu dla reform i zmiany prezesa, a później głosować w ukryciu przeciw" - dodał.

Podkreślił, że nawet jeśli Lato obroni swoją pozycję, to... "Widać gołym okiem, że to już nie rysa, a pęknięcie. Beton się kruszy" - zaznaczył.

W zwołanie nadzwyczajnego zjazdu nie wierzy członek zarządu Zbigniew Lach. "Nie zbierzemy wymaganej liczby głosów" - powiedział Lach, który mimo złamanej nogi wybiera się na posiedzenie.

Dodał też, że taki zjazd musiałby się odbyć tuż przed bądź nawet w trakcie mistrzostw Europy. "A to byłaby całkowita kompromitacja polskiego futbolu. Nie ma sensu poświęcać opinii o nim dla tej sprawy. PZPN to nie tylko prezes Lato" - podkreślił Lach.

Z kolei inny członek tego gremium Jacek Masiota uważa, że złożenie dymisji przez prezesa byłoby najlepszym rozwiązaniem nie tylko dla związku, ale i dla Laty.

"Myślę, że tego samego zdania jest większość członków zarządu, ale do dymisji nie można prezesa zmusić. Zarząd może zwołać Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, które jest władne go odwołać. Nie wiem, czy znajdzie się wymagana liczba głosów, bo słowne zapewnienie to jedno, a faktyczne głosowanie to zupełnie coś innego" - powiedział Masiota.

Jak przyznał, w programie obrad zarządu nie ma punktu dotyczącego Laty, ale przed tygodniem złożył wniosek o umieszczenie w nim kilku tematów, które "prezes omija, bo są dla niego niewygodne".

"Nie mam wątpliwości, że inni członkowie zarządu też będą chcieli usłyszeć wyjaśnienia prezesa np. na temat tzw. afery taśmowej, czyli nagrań pana Kulikowskiego" - zaznaczył.

"Sprawa nagrań musi być jak najszybciej wyjaśniona, bo stanowi zagrożenie dla związku i Euro 2012. Pan Kulikowski ma w zanadrzu kolejne taśmy, wiem, że trafiły też do mediów. Trzeba chocholi taniec tych panów przerwać. Nie może dłużej rzutować na wizerunek związku i to w przededniu najważniejszej imprezy w historii" - dodał Masiota.

Jak wyjaśnił, niezależnie czy prezes podałby się do dymisji, czy zostałby odwołany przez zjazd, to do końca kadencji (jesień tego roku) jego obowiązki przejąłby - zgodnie ze statutem - jeden z pięciu wiceprezesów: Rudolf Bugdoł, Adam Olkowicz, Antoni Piechniczek, Jan Bednarek lub Janusz Matusiak.

"Do czasu zjazdu sprawozdawczo-wyborczego, który odbędzie się jesienią, jeden z nich byłby p.o. prezesa. Innego rozwiązania nie ma, ale to pozwoliłoby nam uniknąć potencjalnej kompromitacji podczas ME" - podsumował Masiota.

Pierwsze nagrania Kulikowskiego ujrzały światło dzienne przed ostatnim zjazdem PZPN w październiku 2011 r. Miały one świadczyć o możliwej korupcji przy budowie nowej siedziby związku. Mieli się jej dopuścić Lato i ówczesny sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina, który 30 listopada z tego powodu został odwołany ze stanowiska. Obaj odpierają zarzuty.

Kilka dni temu w rozmowie z "Super Expressem" Kulikowski poinformował jednak, że w czerwcu ubiegłego roku przekazał Lacie kopertę, w której była łapówka. Szef piłkarskiej centrali przyznał, że faktycznie koperta została w jego gabinecie, ale jej nie otworzył, zdeponował w sejfie i zgłosił sprawę prokuraturze.

Prokuratura od grudnia prowadzi postępowanie dotyczące nagrań Kulikowskiego, a w styczniu wszczęła kolejne. Tym razem na wniosek Laty o próbie skorumpowania go. We wtorek prokurator prowadzący główne śledztwo zdecydował o połączeniu obu wątków.

Zgodnie z art. 31 statutu PZPN Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów odbywa się na wniosek 2/3 członków liczącego 17 osób zarządu PZPN lub 1/3 łącznej liczby członków związku (16 wojewódzkich ZPN, 16 klubów ekstraklasy i 18 pierwszej ligi).

Wniosek o zwołanie takiego zgromadzenia powinien zawierać propozycję porządku obrad. Ma się ono odbyć w terminie do trzech miesięcy od dnia złożenia wniosku, ale co najmniej 45 dni po tej dacie, gdyż to minimalny okres przed zjazdem, kiedy powinni zostać o nim zawiadomieni delegaci.

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Lato | PZPN | Euro 2012 | Kazimierz Greń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje