Reklama

Reklama

Kasperczak: Potrzebne są takie mecze

Podczas każdego meczu widzowie mogą oglądać jak reaguje trener Wisły Henryk Kasperczak. Często podchodzi do linii bocznej, podpowiada najlepsze rozwiązania, czasem strofuje podopiecznych. Tak też było podczas meczu w Valence.

- Jak Pan ocenia te dwa mecze: z St Etienne i z AS Valence?

- Początki sezonu czy przygotowań zawsze są trudne. Trudno jest się poruszać i trudno dobrze operować piłką. Drużyny z którymi się spotykamy są w trakcie rozgrywek, mają lepiej dopracowane pewne automatyzmy. My staramy się grać jak najlepiej. Dla mnie najważniejsze jest to, że zawodnicy starają się respektować wszystko to, co w tym systemie każę im robić. Teraz to kwestia łapania formy. Mamy pomysł na grę i myślę, że idziemy w dobrym kierunku.

- W pierwszym meczu było sporo błędów. Na tym etapie przygotowań to chyba nieuniknione?

Reklama

- No, tak. Najbardziej denerwują mnie takie błędy, których nie powinno się popełniać. To są błędy, które na naszym poziomie są do uniknięcia. Choćby w meczu z Valence - prosty błąd spowodował, że tak frajersko straciliśmy bramkę i później musieliśmy gonić wynik. Tak nie powinno być. Gdyby rywal zdobył bramkę po akcji, dobrej konstrukcji i wykończeniu, to co innego. A myśmy dali im gola w prezencie. To jest denerwujące, Widać, że chłopcy zaczynają coraz lepiej grać piłką, wchodzą w swoje role na boisku. Na wszystko jednak trzeba czasu. Zobaczymy jak to będzie.

- Tacy piłkarze jak Kowalczyk czy Kukiełka potrzebują nieco czasu na zgranie z nowymi partnerami?

- W tym okresie dla nas jest niezwykle ważne by grać jak najwięcej. Tylko w takich meczach jest przeciwnik, realizm gry. Na treningu jest inaczej. Ja się cieszę, że możemy grać tutaj z dobrymi drużynami, bo patrząc nawet na te zespoły drugoligowe trzeba powiedzieć, że prezentują one bardzo dobry poziom. Niejeden zespół w pierwszej lidze chciałby tak grać. Można chyba mieć takie poczucie "małego zadowolenia" że zespół pracując w ten sposób zaczyna się rozumieć.

- Mecz z Monaco to będzie najważniejszy test?

- Potrzebne są nam takie mecze. Teraz mamy tydzień normalnej pracy do następnego meczu przeciwko Monaco, który praktycznie podsumuje nam ten okres pracy we Francji. Jeszcze we czwartek (5 lutego) ci zawodnicy, którzy nie grali lub grali krótko z Monaco wystąpią w Sainte Maxime przeciwko tutejszemu zespołowi z piątej ligi. Tak miało być też po meczu z Valence, ale graczy tej drużyny nie udało się zwolnić z pracy...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje