Reklama

Reklama

Kasperczak: Mogą sobie pisać

"Nadal jestem trenerem i menedżerem Wisły Kraków. Działacze klubowi mogą sobie pisać, co chcą. Czekam na 10 stycznia" - wyznał na łamach "Super Expressu" Henryk Kasperczak.

(Były) szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" nadal nie daje za wygraną w konflikcie z działaczami Wisły.

"Czy dotarło do mnie pismo zarządu? Oni mogą napisać sobie wszystko. Ja też mogę pisać. I co z tego? To niczego nie zmienia. Ja jestem cały czas trenerem i menedżerem klubu. Czy zarząd klubu mógł mnie zawiesić? Nie wypowiadam się na ten temat. Na razie nie mogę. Nie chciałbym popełnić niepotrzebnych błędów. Tę sprawę muszę spokojnie i dokładnie przeanalizować. Ale wiem jedno. Zawiesić to sobie można..." ? odgraża się "Henri", który deklaruje przybycie 10 stycznia na trening Wisły.

Reklama

"Piłkarze mają urlopy, ja też. Zawodnicy mają pojawić się w klubie 10 stycznia. I wtedy rozpoczną się przygotowania do wiosny. Czy obawiam się konfrontacji na pierwszym treningu z Wernerem Liczką? Na ten temat nie podejmuję dyskusji. Z mojej strony wszystkie warunki zostały dopełnione. Dlatego spokojnie czekam do 10 stycznia. Wtedy zobaczymy, co będzie - wyjaśnił Kasperczak.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL