Reklama

Reklama

Kasalik: Nie mogę robić z siebie błazna

- Jeżeli do końca tego tygodnia nie podpiszę kontraktu, to nie będzie mnie w Widzewie - powiedział we wtorek trener łódzkiego zespołu Jerzy Kasalik.

Kasalik pracuje w Widzewie od 4 września, ale nadal nie podpisał umowy z łódzkim klubem. Tymczasem, menedżer Widzewa Andrzej Grajewski zapowiadał, że podpisze kontrakt z Kasalikiem, kiedy zespół wygra pod jego wodzą dwa mecze. - Ja już przecież wygrałem dwa mecze. Najpierw na zgrupowaniu w Straszęcinie zwyciężyliśmy Świt Nowy Dwór Mazowiecki, a w sobotę w meczu ligowym ograliśmy Polonię Warszawa - zaznaczył Kasalik.

Szkoleniowiec Widzewa w ostatnich dniach otrzymał propozycję pracy w Lechu Poznań. - Zostałem zaproszony na obiad przez Jerzego Kopę. Usiedliśmy w restauracji, a on mówi, że zaraz będę miał niespodziankę. Nagle do stolika podeszli działacze Lecha i zapytali, czy chciałbym pracować w Lechu. Temat jednak szybko upadł. Gdybym przyjął tę propozycję, to przecież nie mógłbym się już pokazać w Łodzi, a poza tym byłoby to bardzo nieetyczne. Ja nie mogę robić z siebie błazna - powiedział Kasalik.

Reklama

W niedzielę widzewiacy zagrają mecz ligowy z Lechem. - Na pewno ten mecz ma jakiś smaczek gatunkowy, bo przecież grałem tam i pracowałem, a teraz jeszcze dostałem propozycję od Lecha. Znam ten zespół, bo mieszkam w Poznaniu i wiem jak grali, ale wtedy, gdy trenerami byli Czesi. Teraz pod ręką Michniewicza mogą zagrać zupełnie inaczej, dlatego pojadę w środę do Warszawy obejrzeć mecz Pucharu Polski, który Lech rozegra z Polonią - powiedział Kasalik.

Tomasz Andrzejewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy