Reklama

Reklama

Kamil Wilczek został legendą Broendby. Może być królem strzelców

Kamil Wilczek od kilku miesięcy jest zawodnikiem tureckiego klubu Goztepe. Nie jest jednak wykluczone, że wkrótce będzie się cieszył z korony najskuteczniejszego strzelca... duńskiej Superligi. W Broendby IF zdobył jesienią 17 bramek i nikt go pod tym względem nie przebija.

Wychowanek Wodzisławskiej Szkoły Piłkarskiej ma już na swoim koncie koronę króla strzelców w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pięć lat temu, w sezonie 2014/15 zdobył 20 bramek w Ekstraklasie i jako napastnik Piasta Gliwice był najskuteczniejszy na naszych boiskach.

Od 2016 roku przez cztery lata z powodzeniem występował w duńskim Broendby. W klubie z przedmieść z Kopenhagi stał się klubową legendą "Żółto-Niebieskich". Mówi o tym dziennikarz z Danii Martin Gottschalk Aksglaede.

- Kiedy mówił do widzenia fanom Broendby, to był opisywany, jako jeden z najlepszych napastników w historii klubu. W grudniu z 70 bramkami na koncie stał się najlepszym napastnikiem w historii klubu, wyprzedzając pod tym względem byłego reprezentanta Danii Ebbe Sanda. Broendby nie robiło mu kłopotów z odejściem, podkreślano, że jak mało kto zasłużył na taki transfer. Opłaciło się też to oczywiście jego byłemu już klubowi. Jasne, zespół stracił wartościowego napastnika i gracza, dla kibiców było to rozczarowanie, ale przy odejściu wielu mu gratulowało podkreślając, że jest klubową legendą. Zresztą co do transferu, to patrząc na liczbę zdobywanych przez niego goli spodziewano się, że prędzej czy później zostanie sprzedany - tłumaczy dziennikarz telewizji TV 2 SPORT.

Reklama

32-letni napastnik już w zeszłym sezonie walczył o koronę króla strzelców duńskiej Superligi. Rozgrywki skończył wtedy z 21 trafieniami na koncie. Dało mu to czwarte miejsce na liście najskuteczniejszych na Półwyspie Jutlandzkim. Teraz może być jeszcze lepiej, choć przecież Wilczek jest już w innej lidze...

- Rozgrywki w naszym kraju zostały zawieszone 12 marca. Od tego czasu ligowi piłkarze zostali powysyłani do domów i nie mogą trenować na klubowych obiektach. Divisionsforeningen, która odpowiada u nas za rozgrywki, stoi na stanowisku, że przed 15 maja nie będzie żadnych meczów. W chwili obecnej toczą się rozmowy pomiędzy przedstawicielami związku, a ministerstwem zdrowia, żeby była możliwość najpierw powrotu do treningów, a później ewentualnego dokończenia meczów. Na razie nie ma na ten temat żadnych oficjalnych komunikatów. Nie ma też jednak głosów, żeby nie móc dokończyć rozgrywek przed niewielką liczbą fanów na trybunach.

- Co do Kamila, to na razie z 17 bramkami na koncie dalej jest najskuteczniejszym zawodnikiem rozgrywek w duńskiej Superlidze i wyprzedza Ronnie Schwartza, który tych goli na koncie ma 14 - przypomina Martin Gottschalk Aksglaede. 

Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje