Reklama

Reklama

Kałużny: Chcę stać z tyłu

- Przez ostatnie półtora roku szczęście się do mnie nie uśmiechało. Grzałem ławę w Leverkusen lub siedziałem na trybunach - powiedział na łamach "Faktu" Radosław Kałużny.

- Przez ostatnie półtora roku szczęście się do mnie nie uśmiechało. Grzałem ławę w Leverkusen lub siedziałem na trybunach - powiedział na łamach "Faktu" Radosław Kałużny.

- Przestałem grać w kadrze. Jednak zmieniłem się i moja sytuacja też - dodał piłkarz zespołu II ligi niemieckiej Rot-Weiss Essen.

Zdaniem Kałużnego jego najlepszy czas w reprezentacji minął.

- Trener Janas wyciągnął do mnie rękę, zadzwonił. Przyjechałem, strzeliłem gola, okazało się, że mogę pomóc. Za wcześnie mnie skreślono. Dzięki grze w reprezentacji okazało się, że Kałużny jeszcze istnieje. Teraz jestem od czarnej roboty. Chcę stać z tyłu. Mamy tylu fajnych, młodych chłopaków, oni są gwiazdami - podkreślił 31-letni piłkarz.

Reklama

Kałużny rzadko udziela wywiadów i nie zamierza tego zmieniać.

- Nie zapomniałem, ile pomyj na mnie wylano. Jak zrobiono ze mnie kozła ofiarnego. Pewnym ludziom nigdy już ręki nie podam - stwierdził pomocnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL