Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk przewidziała sukces reprezentacji Argentyny!

Argentyna, mając nóż na gardle, w wielkim stylu pokonała na wyjeździe Ekwador 3-1, mimo że przegrywała od 37. sekundy! Błysk geniuszu zaprezentował jednak Lionel Messi, który strzelił hat-trick i uratował zespół przed kompromitacją. W związku z pojedynkiem rozgorzała gorąca dyskusja, w którą włączyła się nawet... Justyna Kowalczyk.

Rozmowa, która toczyła się w mediach społecznościowych, dotyczyła faktu, że Argentyńczycy musieli sobie poradzić na wysokości 2850 m n.p.m.. Na takim bowiem poziomie leży stołeczne miasto Quito, w którym odbył się szalenie ważny mecz dla układu tabeli.

Reklama

Warto też wspomnieć, że w takich warunkach klimatycznych "Albicelestes" wcześniej nie potrafili wywieźć trzech punktów od 2001 roku.

Wysokie położenie Ekwadoru, samo w sobie, stanowiło tylko punkt wyjścia. Przyczynkiem do dyskusji był zaś niewielki zapas czasu, z jakim reprezentacja Argentyny przybyła na teren rywala.

Polemikę wywołał jeden z dziennikarzy który napisał na Twitterze: "Argentyna właśnie wylądowała w Quito. 5,5 godziny do meczu, a przygotowywali się w Guayaquil, na poziomie morza. A mecz jest 300 metrów nad Rysami".

Wtedy do dyskusji włączyła się "polska królowa nart", dwukrotna mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk. Sportsmenka, doskonale czująca się w tematyce metodyki treningów i całej złożoności przygotowań, prędko zabrała głos, którym zyskała sobie duży poklask.

"Są dwie drogi startu 'w górach'. Albo z przynajmniej kilkudniową aklimatyzacją, albo przyjazd na kilka godzin przed startem. Obie praktykowane" - skwitowała biegaczka narciarska z Kasiny Wielkiej. Kowalczyk od 2014 roku ma stopień naukowy doktora nauk o kulturze fizycznej, obroniony na krakowskiej AWF.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje