Kiedyś Niemcy na mundialu, czy Euro, to była potęga. Mówiono o nich "drużyna turniejowa". Rozkręcali się w miarę trwania imprezy. Starsi kibice sięgający pamięci do mistrzostw świata w latach 1982-1990 pamiętaj trzy kolejne finały z Niemcami. Ostatni błysk mieliśmy w 2014, kiedy zespół Joachima Lowa wygrał mundial w Brazylii, pokonując w finale Argentynę (1:0). I to by było na tyle.
Dekada upokorzeń. Nagelsmann się pogubił
Ostatnia dekada to brąz na Euro, a potem same upokorzenia. Pięć razy Niemcy wracali z wielkich imprez z niczym, choć w składzie nie brakowało gwiazd, a drużynę prowadzili tacy fachowcy, jak Hansi Flick (dziś Barcelona) i Julian Nagelsmann (trenerskie "złote dziecko"). Inna sprawa, że Nagelsmann pracując z kadrą, mocno się pogubił. - Zmienił się - zauważa Tomasz Urban, specjalista niemieckiej piłki w Eleven. - Stał się mniej odporny na ciosy. Przestał słuchać otoczenia, a w pewnym momencie zaczął walczyć z całym światem. Tam był klasyczny syndrom oblężonej twierdzy. Symbolem jego kadencji było nieporozumienie z Denizem Undavem po tym, jak strzelił on zwycięskiego gola w meczu z Ghaną. Potem panowie wyjaśniali sobie wszystko, ale cała sytuacja pokazała, że Nagelsmann jest uparty i mało elastyczny.
Reprezentacja Nagelsmanna na ostatnim mundialu zwijała się, zamiast się rozkręcać. Zaczęło się od 7:1 z Curacao, a potem było coraz gorzej aż do odpadnięcia w 1/16 z grającym antyfutbol Paragwajem po rzutach karnych. W tym dniu niemiecka piłka znalazła się na dnie, a los Nagelsmanna został przypieczętowany. Szybko wyszło też na jaw, że zastąpi go Jurgen Klopp. - W trakcie mundialu pracował dla Telewizji Magenta i nawet odpytywał Nagelsmanna po meczach. To wyglądało trochę tak, jakby uczeń przychodził do mistrza - zauważa Urban.
Klopp ostatnią nadzieją Niemców
Mistrz zastąpił ucznia, wracając po dwóch latach z trenerskiej emerytury. - Ostatnio pracował dla Red Bulla. Nawet zdążył zwolnić trenera RB Lipsk - zauważa Urban. - Na powitalnej konferencji Klopp mówi, że wziął posadę dla wszystkich. Dla kibiców, dziennikarzy i piłkarzy. Przyznał, że czuł, że wszyscy go chcą. To ważne słowa, ale też trzeba powiedzieć, że Klopp to taki gość, za którym drużyna pójdzie w ogień. Ma szacunek i taką naturalną charyzmę.
W zasadzie to Niemcy nie mieli ani innego, ani lepszego wyjścia. Można by nawet w tym miejscu dodać, że jak nie Klopp, to już chyba nikt inny nie wyciągnie niemieckiej piłki z zapaści w najbliższym czasie. - Przyznam, że ja też mam wiarę w to, że Klopp może zdziałać cuda. Jest w stanie pociągnąć za sobą ludzi. Po jego wyborze zapanował optymizm. Jakby wybrali kogoś innego, byłby marazm, a tak Niemcy z nadzieją czekają na Ligę Narodów.
Klopp zagra z Niemcami rock'n'rolla
Urban przekonuje, że problemem na pewno nie będzie to, że Kloppa przez dwa lata nie było w piłce klubowej. - Nie trzeba być w tym rytmie, żeby sobie z tym poradzić. Robotę zrobią sztabowcy. Klopp musi dodać to, co wychodzi mu najbardziej, czyli entuzjazm, wysoki pressing i odrobinę piłkarskiego rock'n'rolla - wylicza Urban.
Te wszystkie dobre opinie nie zmieniają jednak faktu, że Klopp będzie potrzebował szczęścia, żeby okazać się lekarstwem na wszystkie kłopoty niemieckiej piłki. Dużo szczęścia. - Niemcy nie mają takiego materiału jak Hiszpania, Francja czy Anglia. Potencjał piłkarski jest sporym problemem. Zwłaszcza gdy kluczowi zawodnicy nie są w formie lub leczą kontuzje. Jest też deficyt na kilku pozycjach, choćby prawej obronie, czy na dziewiątce. Jednak, kto jak nie Klopp miałby rozwiązać te problemy. Z nim Niemcy znów mogą grać co najmniej w półfinałach wielkich imprez - puentuje Urban.













![Kiedy US Open? Gdzie oglądać Świątek i Chwalińską? [TERMINARZ, TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/000N5PSW9Q1U9OPH-C401.webp)