Reklama

Reklama

Jop: Nikt mnie nie wyrzucał

- Gdyby któryś z piłkarzy prosił mnie o radę, czy warto wyjeżdżać do Rosji, nie zniechęcałbym - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Mariusz Jop, który od pół roku jest zawodnikiem FK Moskwa.

- Nigdy nie pomyślałem, że dokonałem złego wyboru. Z Wisły nikt mnie nie wyrzucał, po prostu nie zadowalała mnie rola rezerwowego - tłumaczył Jop.

Wszystko wskazuje na to, że do Jopa dołączy Damian Gorawski.

- Pogawędziliśmy o stronie sportowej, perspektywach zespołu. Klub cały czas się rozwija, prezes zapowiada, że za dwa-trzy lata mamy walczyć o mistrzostwo - podkreślił były gracz krakowskiej Wisły.

Wisła i FK Moskwa jeszcze nie osiągnęły porozumienia w sprawie transferu Gorawskiego. Prezes Wisły, Janusz Basałaj potwierdził, że krakowianie chcą otrzymać za pomocnika 2 miliony dolarów.

Reklama

- Jeśli rzeczywiście ten transfer dojdzie do skutku, to będę się cieszył. Wymarzony układ - nie dość, że rodak, to jeszcze dobry znajomy z poprzedniego zespołu. Miło będzie występować w jednej drużynie, poza tym nie samym sportem człowiek żyje. Można się będzie spotkać, pogadać po treningach i meczach. Również Damianowi będzie łatwiej zaaklimatyzować się przy wsparciu z mojej strony - dodał Jop.

Zdaniem obrońcy rosyjska liga jest mocniejsza od polskiej.

- Tutaj nie ma przepaści między czołówką, a resztą stawki. W Polsce są trzy-cztery drużyny na poziomie, reszta od nich odstaje. W Rosji, gdy ostatni zespół tabeli gra z CSKA, czy Lokomotiwem to nie ma zmiłuj, nie widać różnicy. Istotny poza tym jest aspekt finansowy. Niektóre kluby mają budżet na takim poziomie, że stać je na sprowadzanie zawodników z zachodniej Europy. I to nie byle jakich, bo na przykład Lokomotiw ściągnął latem Francisco Limę z Romy. Pieniądze płacą niezłe i w terminie. Nie ma takich problemów z regulowaniem należności jak na Cyprze, w Turcji czy Grecji - dodał piłkarz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL