Jest protest po meczu Wisły. Kibice nie chcą tego słyszeć. W sobotę dzień prawdy
Niedzielny mecz ligowy Ruch Chorzów - Wisła Kraków (1:1) obejrzało z trybun 53 314 widzów. Momentalnie ogłoszono, że na Stadionie Śląskim to frekwencyjny rekord XXI wieku, jeśli chodzi o wydarzenie piłkarskie. - To nie jest rekord - protestuje niespodziewanie Jarosław Kwella, prezes E-Max Events. - Rekord należy do nas od ubiegłego roku. A w najbliższą sobotę spróbujemy go jeszcze wyśrubować.

Od jesieni 2023 roku Ruch Chorzów rozgrywa ligowe spotkania w roli gospodarza na Stadionie Śląskim. Na tego typu obiekcie nietrudno o frekwencyjny rekord. Warunek jest jeden - musi się na nim pojawić markowy rywal.
W minioną niedzielę obserwowaliśmy konfrontację drużyn, które na koncie mają łącznie 27 tytułów mistrza Polski: Ruch Chorzów - Wisła Kraków. Na tym stadionie doszło do tego nie po raz pierwszy. Nigdy wcześniej na trybunach nie zasiadło jednak tak wielu kibiców. Było ich dokładnie 53 314.
Media trąbiły o frekwencyjnym wyczynie w Chorzowie. Jest subtelna kontra. "To nie jest rekord. Rekord należy do nas"
W rozmowie z Interią dyskusyjną kwestię próbuje doprecyzować Jarosław Kwella, prezes E-Max Events. Suche fakty potwierdzają jego słowa. Ostatni mecz Ruch - Wisła rzeczywiście nie zgromadził na Stadionie Śląskim największej piłkarskiej widowni w XXI wieku.
- To nie jest rekord - protestuje prezes Kwella. - Rekord należy do nas od ubiegłego roku. A w najbliższą sobotę spróbujemy go jeszcze wyśrubować.
Szef firmy eventowej wskazuje na 21 czerwca 2025 roku. Tego dnia wydarzenie organizowane pod szyldem "Ronaldinho Show" ściągnęło na trybuny chorzowskiego giganta 54,5 tys. widzów. Mecz legend Polska - Brazylia, z udziałem słynnego reprezentanta "Canarinhos", zakończył się remisem 2:2.
Impreza okazała się komercyjnym sukcesem, ale nie obyło się bez wpadek natury organizacyjnej. Kiedy w celu wyłonienia zwycięzcy zarządzono serię rzutów karnych, stadion był już niemal pusty. Ludzie byli przekonani, że końcowy gwizdek kończy zabawę i opuścili obiekt.
Wcześniej chaos panował też na murawie. W pewnej chwili w ekipie brazylijskiej po boisku biegało jednocześnie 13 zawodników. A jeden z nich miał na sobie koszulkę z nazwiskiem Kostka.
W najbliższą sobotę Ronaldinho pojawi się na Stadionie Śląskim ponownie. Tym razem jako jedna z dwóch gwiazd "Galacticos Show". Drugą będzie Francesco Totti.
Obaj wystąpią w roli kapitana dream teamu. Na placu gry zobaczymy w sumie siedmiu byłych mistrzów świata. Oprócz dwóch wspomnianych herosów w pokazowym meczu wezmą także udział Aldair, Edmilson, Dida, Robert Pires i Marco Materazzi.
Wśród uczestników spotkania figurują również m.in. Edgar Davids, Claude Makelele, Javier Zannetti, Juan Sebastian Veron czy Nwankwo Kanu. Cała plejada gwiazd. Nie zabraknie też polskich akcentów. Do gry gotowi są między innymi Jakub Błaszczykowski, Radosław Majdan, Marek Citko, Grzegorz Mielcarski i... Emmanuel Olisadebe.
W roli trenerów: Jerzy Brzęczek i Fabio Capello.
- W tym roku nie powtórzą się niedociągnięcia z ostatniego lata - zapowiada prezes Kwella. - To show przebije ubiegłoroczne pod wieloma względami. Na pewno będzie stać na wyższym poziomie organizacyjnie i produkcyjnie, z myślą o transmisji telewizyjnej. Kto jeszcze jest niezdecydowany, serdecznie zapraszamy.
- Nie przewidujemy tym razem rzutów karnych w przypadku remisu - dodaje. - Nie uwzględnia tego czas antenowy, który otrzymaliśmy. Po ostatnim gwizdku od razu przechodzimy do ceremonii zakończenia.
W czwartkowe popołudnie liczba sprzedanych biletów przekroczyła 40 tys. To oznacza, że kilkanaście tysięcy wejściówek nadal czeka na nabywców. Jak słyszymy, do soboty mają rozejść się w komplecie.
- Chcemy dobić do 55-tysięcznej frekwencji! - twierdzi z entuzjazmem Kwella. - To byłby nowy rekord. Pamiętamy, że organizujemy imprezę w trakcie sezonu piłkarskiego, w weekend ligowy. Okoliczności są zatem nieco inne niż w ubiegłym roku. Ale i tak liczymy na sold out.
Początek meczu na Stadionie Śląskim w Chorzowie w sobotę o godz. 16:30.














