Reklama

Reklama

Janusz W. uniknął aresztu

Były trener reprezentacji Polski, były poseł Samoobrony Janusz W. oraz były obserwator PZPN z Poznania Krzysztof P. nie trafią do aresztu - zdecydował w piątek wrocławski sąd.

Mężczyźni są podejrzani o korupcję w sporcie. W. usłyszał 11 zarzutów, P. - 10. Grozi im do 5 lat więzienia.

Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu Bogusław Tocicki, sąd zdecydował, że W. ma wpłacić 150 tys. zł poręczenia majątkowego, zaś P. - 50 tys. zł. Kaucję winni wpłacić w ciągu siedmiu dni. Ponadto obaj nie mogą opuszczać kraju i raz w tygodniu muszą się zgłaszać w komisariacie policji.

Tym samym sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o aresztowanie na trzy miesiące obu działaczy sportowych. Uwzględnił natomiast wniosek Janusza W., który prosił o zwolnienie go za kaucję w wysokości 150 tys. zł.

Reklama

Rzecznik dodał, iż sąd uznał, że "nie ma obawy o matactwo procesowe", bowiem "od dawna wiadomo, że toczy się postępowanie w prokuraturze dotyczące korupcji w sporcie". Jednocześnie sąd uznał, że "zgromadzony przez prokuraturę materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstw" przez podejrzanych.

Ponadto - mówił Tocicki - Krzysztof P. od dawna ma zarzuty prokuratorskie, a mimo to prokurator nie przedstawił żadnych dowodów świadczących o tym, że podejrzani podejmowali jakieś działania, żeby utrudniać prowadzone postępowania.

Pytany przez PAP rzecznik, czy w sądzie podejrzani przyznali się do zarzucanych czynów, powiedział: "mogę jedynie powiedzieć, że składali obszerne wyjaśnienia przed sądem".

Wcześniej podczas przesłuchania w prokuraturze ani Janusz W., ani Krzysztof P., nie przyznali się do winy. Natomiast W. w większości potwierdził dowody zgromadzone przez prokuratora w toku śledztwa.

Janusz W. usłyszał 11 zarzutów o charakterze korupcyjnym. Jak powiedział wcześniej Edward Zalewski, szef Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo dotyczące korupcji w sporcie, "W. usłyszał zarzuty związane z ośmioma meczami, które miały miejsce wiosną 2004 r. Dotyczą one drużyny Świt Nowy Dwór Mazowiecki. W. jest podejrzany o wręczenie w sumie ponad 500 tys. zł łapówek".

W. miał "działać wspólnie i w porozumieniu" z Ryszardem F., pseud. Fryzjer, który obecnie zasiada na ławie oskarżonych w toczącym się przed wrocławskim sądem procesie dotyczącym korupcji w polskiej piłce nożnej.

Z kolei obserwator PZPN ma 10 zarzutów o charakterze korupcyjnym. P. jest podejrzany o to, że przyjął ok. 130 tys. zł łapówek, a dał 30 tys. zł. "Podejrzewamy go o to, że w ośmiu przypadkach przyjął korzyść majątkową, zaś w dwóch wręczył ją" - mówił Zalewski.

Krzysztof P. to były I-ligowy arbiter. Od 1996 r. był szefem wielkopolskich sędziów, pełnił jednocześnie funkcję obserwatora szczebla centralnego. 30 stycznia 2007 r. P. został zatrzymany przez wrocławską policję w związku z prowadzonym śledztwem, dotyczącym korupcji w piłce nożnej i "ustawianiem" meczów. P. został skazany prawomocnym wyrokiem. W maju br. Wydział Dyscypliny PZPN orzekł dożywotni zakaz pełnienia przez P. jakichkolwiek funkcji w piłce nożnej.

Do tej pory wrocławska prokuratura zatrzymała ok. 160 działaczy sportowych, piłkarzy i obserwatorów PZPN w związku z toczącym się od 2005 r. śledztwem dotyczącym korupcji w polskiej piłce nożnej.

Wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator poinformował w piątek, że kontrola Urzędu Kontroli Skarbowej rozpoczęła się w PZPN w lipcu 2006 roku, a zakończyła wiosną tego roku. Zapewnił - wbrew pojawiającym się w mediach informacjom o długach związku - że związek na bieżąco płaci wszystkie podatki i nie ma żadnych informacji o planowanej blokadzie kont PZPN.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje