Reklama

Reklama

Janas: Mam kilka awaryjnych planów

Już za kilka godzin piłkarska reprezentacja Polski rozegra kolejny mecz z serii "o wszystko", tym razem z Węgrami. Zwycięstwo w Budapeszcie, przy wygranej Szwedów z Łotwą da nam prawo gry w meczach barażowych.

Trener Paweł Janas jak zwykle skład ogłosi kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Wiadomo jednak, że zagramy systemem 3-5-2. Na pytanie dziennikarza "Życia Warszawy", czy w razie niekorzystnego wyniku, na boisku pojawi się trzeci napastnik Janas odparł: - Powiedzmy, że mam kilka awaryjnych planów. Przebieg meczu pokaże, który z nich trzeba zastosować.

Selekcjoner nie ma łatwego życia. To dla niego kolejne spotkanie, którego stawką będzie wyjście z grupy eliminacji mistrzostw Europy. Nie udało się nam wyjść z pierwszego miejsca, to też musimy walczyć o miejsce drugie, gwarantujące udział w barażach. Nasze być albo nie, leży zatem jeszcze w rękach (nogach) Szwedów, który obiecują zagrać fair.

Reklama

- Nie przejmuję się tamtym meczem. Najważniejsze jest to, co się wydarzy w Budapeszcie. Przecież w przypadku remisu lub naszej porażki wynik ze Sztokholmu przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Jeśli liczymy na czyjąś pomoc, najpierw sami musimy sobie pomóc - powiedział Janas "ŻW".

Czy sobie pomożemy? Przekonamy się koło godziny 19:00.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje