Reklama

Reklama

Janas: Koniec z eksperymentami

- Przemyślałem na urlopie wiele spraw i mogę powiedzieć, że koniec z eksperymentami - przyznał w wywiadzie dla "Sportu" selekcjoner naszej reprezentacji Paweł Janas.

Trener zobaczy w tym tygodniu mecz Wisły z Omonią, a później prawdopodobnie wybierze się na ligowy mecz Herthy, do Berlina.

Janas przyznał, że mimo dotkliwej porażki ze Szwecją nie można zrobić radykalnych zmian w składzie i to z wielu powodów. - Po meczu ze Szwecją powiedziałem - piszcie o nas co chcecie, bo zagraliśmy beznadziejnie słabo, dostaliśmy w pałę i tyle - przyznał samokrytycznie selekcjoner, dodając: - Rewolucyjnego odmłodzenia składu, jak sugerują dziennikarze, przynajmniej z kilku powodów robić nie możemy. Przede wszystkim musiałoby się to odbyć kosztem reprezentacji olimpijskiej, a rozwalenia zespołu, który ma o wiele większe szanse niż my na awans, a także nadzieje wyjazdu na olimpiadę, nie chcemy.

Reklama

Szkoleniowiec przyznał, że nie ma najlepszej sytuacji. - Nie mając zbyt wielkiego wyboru, będę stawiał na graczy będących w najwyższej formie. Niezależnie od tego, czy grają w kraju, czy za granicą - powiedział "Sportowi" Janas.

- Nie możemy mieć w kadrze jedynie 16 piłkarzy. Musimy postawić na grupę 22-23 zawodników, którzy będą do dyspozycji reprezentacji nie tylko na jedno-dwa spotkania - dodał trener.

Kadrę Pawła Janasa czeka w najbliższym czasie towarzyski mecz z Estonią w Tallinie. - Zgodnie z przepisami FIFA powołania do piłkarzy zagranicznych muszę wysłać na dwa tygodnie przed meczem, a więc już za kilka dni. Krajowe powołania rozdam po rozegraniu dwóch kolejek - stwierdził selekcjoner.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne