Reklama

Reklama

Jak Ruch Chorzów uratował 3,3 miliona złotych

Rok 2010 był niezwykle istotny w historii Ruchu Chorzów - niespodziewane, ale zasłużone 3. miejsce w lidze, sprzedaż za blisko 7 milionów złotych Macieja Sadloka i Artura Sobiecha, a na koniec uratowanie 3,3 miliona złotych, których domagał się Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Dotarłem do wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z grudnia 2010 roku, który praktycznie uratował Ruch Chorzów i zapewnił temu klubowi licencję na kolejny sezon w Ekstraklasie. Stawką było 3,3 miliona złotych należności wraz z odsetkami na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych!

ZUS najpierw skarżył stowarzyszenie Ruch Chorzów, ale ten podmiot pozbawiony jest majątku. Wówczas ZUS postanowił zaskarżyć członków zarządu stowarzyszenia, których przez lata było dwudziestu pięciu - w tym legenda "Niebieskich" Gerard Cieślik. Z reguły członkowie stowarzyszenia nie odpowiadają za długi, ale wyjątkiem są właśnie zobowiązania na rzecz ZUS-u i urzędu skarbowego.

Reklama

Kiedy mecenas Marcin Wojcieszak po raz pierwszy zapoznał się ze sprawą, wydawało się, że nie będzie możliwości wygrania. Artykuł 36a Ustawy o Kulturze Fizycznej i Sporcie głosi, że "sportowa spółka akcyjna przystępująca do ligi zawodowej w miejsce sekcji stowarzyszenia kultury fizycznej przejmuje z dniem zgłoszenia do ligi zawodowej ogół praw i obowiązków majątkowych i niemajątkowych tej sekcji". ZUS poza tym, że zaskarżył członków zarządu, to zaskarżył również Ruch S.S.A., któremu groziła docelowo egzekucja ze strony ZUS-u.

Wojcieszak sięgnął jednak do ordynacji podatkowej, a ta enumerycznie wymienia sytuacje, w których dochodzi do następstwa. Okazało się, że nie ma w nich sytuacji zapisanej w Ustawie o Kulturze Fizycznej i Sporcie. I to był klucz do wygrania sprawy - kancelaria Wojcieszaka uratowała dla "Niebieskich" 3,3 miliona złotych należności wraz z odsetkami, których domagał się ZUS!

To kolejna znacząca sprawa kancelarii Wojcieszaka - po tym jak wygrała na rzecz Telekomunikacji Polskiej i PZPN sprawę z powództwa Macieja Żurawskiego, a także sprawę w Szczecinie, gdzie rzekomo miało dojść do nieprawidłowości przy wyborach na zjazd PZPN. Kariera Wojcieszaka jest zadziwiająca - pełnił rolę kuratora w związku, po rezygnacji Andrzeja Ruski. To była decyzja ówczesnego ministra sportu, Tomasza Lipca. W sporze z "jednodniowym" kuratorem, Robertem Zawłockim stał już po stronie PZPN, podobnie, jak w sporze o licencję ŁKS-u, które to postępowanie próbował podważyć minister Mirosław Drzewiecki. Obecnie cieszy się pełnym zaufaniem prezesa PZPN, Grzegorza Laty, a także szefa Ekstraklasy SA, Ruski. Mecenas Wojcieszak komentując wyrok Sądu Apelacyjnego mówi: "Nie wiem, czy inne kluby płaciły zobowiązania za stowarzyszenia. Przypuszczam, że tak. Dziś mam niewątpliwie satysfakcję z tego, że skutecznie pomogliśmy Ruchowi Chorzów".

Dyskutuj o artykule z Romanem Kołtoniem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje