Jacek Magiera spoczął obok legendy. Pracowali razem dwie dekady
W czwartek, 16 kwietnia, odbył się pogrzeb Jacka Magiery, który zmarł tragicznie w wieku 49 lat. Doświadczonego szkoleniowca żegnały tłumy kibiców, znane postacie ze świata sportu, show-biznesu i polityki. Jak się okazuje, trener spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach tuż obok innej legendy futbolu.

W ubiegły piątek, 10 kwietnia, kraj obiegła smutna informacja o śmierci Jacka Magiery. Wieści te wstrząsnęły nie tylko piłkarskim środowiskiem. Kondolencje rodzinie złożyły także postacie ze świata show-biznesu i polityki, w tym m.in. prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Karol Nawrocki.
Niespełna tydzień później odbyła się ceremonia pogrzebowa znanego trenera. Najpierw bliscy i przyjaciele zmarłego zebrali się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej, gdzie o godzinie 12.00 odprawiona została msza święta żałobna. Na miejscu pojawili się także przedstawiciele polskiego futbolu, w tym kapitan naszej reprezentacji, Robert Lewandowski.
Oprócz niego Jacka Magierę żegnali również m.in. obecny selekcjoner Jan Urban, były trener naszej kadry Czesław Michniewicz, Jerzy Brzęczek, dziennikarz i komentator Dariusz Szpakowski, minister sportu Jakub Rutnicki, a także prezydent Karol Nawrocki.
Prezydent do warszawskiej katedry wszedł bocznym wejściem, by nie robić zamieszania i całą uwagę skupić na zmarłym trenerze. Polityk przekazał wdowie po Jacku Magierze, Magdalenie Magierze, odznaczenie dla męża - Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
Jacek Magiera spoczął na Powązkach tuż obok Lucjana Brychczego
Po mszy kondukt żałobny udał się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie o godz. 14:30 rozpoczęła się ceremonia pogrzebowa. Jeszcze przed jej rozpoczęciem dziennikarze portalu "Super Express" przekazali, że Jacek Magiera spocznie na cmentarzu w naprawdę wyjątkowym miejscu. Ciało zmarłego szkoleniowca złożono do grobu w kwaterze K-1-17. Miejsce to - jak się okazuje - wcale nie jest przypadkowe.
W kwaterze K-1-18, a więc nieopodal, znajduje się grób Lucjana Brychczego. Legenda ta była postacią szczególną dla Jacka Magiery. Panowie poznali się jeszcze w czasach, gdy Magiera błyszczał na boisku, a Brychczy był jego szkoleniowcem. Następnie mieli okazję pracować razem przez 20 lat.
"Najpierw był moim trenerem, później byłem asystentem różnych szkoleniowców, a on pozostawał w sztabie. Gdy zostałem pierwszym trenerem Legii, on również tam pracował. Poznałem go z wielu stron" - wspominał swego czasu Jacek Magiera w Polsacie Sport.














