Reklama

Reklama

Jacek Bednarz: PZPN daje dobry przykład. Oby pomoc przyszła na czas

W ubiegłym tygodniu Polski Związek Piłki Nożnej przygotował pakiet pomocowy dla polskiej piłki. Do klubów na różnych szczeblach rozgrywek trafi w sumie 116 milionów złotych. Pomoc solidarnościową otrzymają m.in. kluby z drugiej ligi, każdy po 100 tysięcy złotych. - Ważne, aby ta pomoc przyszła w odpowiednim momencie - mówi w rozmowie z Interią prezes Elany Toruń Jacek Bednarz.

- Decyzję PZPN-u odnośnie pomocy polskim klubom oceniam dobrze albo nawet bardzo dobrze. To pokazuje wprost, że nasza piłkarska centrala daje bardzo dobry przykład solidarności. Dzieli się tym, co ma, z innymi. Oznacza to wzajemną empatię na zasadzie, że ty masz teraz trudno, ja to rozumiem i nie będę ci niczego utrudniał. Ty też pamiętaj jednak, że ja również mam swoje problemy i też muszę je pokonać, zatem bądź elastyczny. Te środki, które przekaże PZPN na pewno nam pomogą, szczególnie jeśli trafią w odpowiednim momencie, w myśl maksymy "dwa razy daje ten, co na czas daje" - mówi Bednarz.

Reklama

Były reprezentant kraju i prezes oraz dyrektor sportowy Wisły Kraków obowiązki szefa klubu z grodu Kopernika objął pod koniec stycznia.

- Kiedy podejmowałem pracę w Elanie, nawet przez myśl mi nie przeszło, że po dwóch miesiącach pracy stanę przed naprawdę dużo poważniejszym dylematem niż budowanie drużyny na awans i myślenie wyłącznie o rywalizacji sportowej. Jesteśmy jedną z branż, dla których epidemia oznacza niezwykle duże komplikacje. Ze względów bezpieczeństwa już praktycznie w połowie marca cała nasza akademia przestała funkcjonować, młodzież została odesłana do domów. Piłkarze pierwszego zespołu kwarantannę rozpoczęli dwudziestego marca, trenują indywidualnie. Pozostały personel klubu pracuje zdalnie, prowadzimy cały czas wszystkie działania, które mają pomóc w uzyskaniu licencji. W siedzibie klubu pracuje w zależności od sytuacji jedna lub dwie osoby. Chcemy być gotowi do tego, że kiedy wrócimy do normalności, będziemy w stanie szybko wrócić na właściwe tory - podkreślił Bednarz.

Jak na razie władze Elany Toruń nie zdecydowały się obniżyć wynagrodzeń ani zawodnikom, ani innym pracownikom klubu. Ewentualne trudne do podjęcia decyzje są póki co odkładane w czasie.

- Cały czas zastanawiamy się, co ta sytuacja dla nas oznacza, co zrobić, aby ograniczyć niewątpliwe straty do minimum i jak ten trudny okres przetrwać. Drużyna jest świadoma tego, że jest ciężko. Pracujemy nad tym, aby najbliższe zobowiązania, czyli za marzec i kwiecień trafiły do zawodników i na tym się skupiamy. Dla nas bardzo ważna jest informacja, czy w tym półroczu w ogóle wrócimy do rozgrywek, czy ten sezon będzie kontynuowany. To na pewno bardzo by też ułatwiło planowanie najbliższej przyszłości, czyli miesięcy maj i czerwiec. Niestety jeśli będzie taka potrzeba to usiądziemy z wszystkimi pracownikami klubu do rozmowy jak ten trudny czas razem przetrwać. Jeśli to będzie niezbędne, to przystąpimy także do rozmów o ograniczeniu części wynagrodzeń - mówi Jacek Bednarz.

W rundzie wiosennej Elana rozegrała dwa mecze, zanotowała zwycięstwo u siebie z Górnikiem Łęczna  5-0 oraz porażkę na wyjeździe ze Skrą Częstochowa 0-1. Po dwudziestu dwóch kolejkach  zajmuje 11. miejsce z dorobkiem 29 punktów. Zimą zespół z Torunia wzmocnił się m.in. trzema piłkarzami ze Słowacji. Długofalowy plan klubu zakłada awans na początek do pierwszej ligi.

- Mamy marzenia, żeby z drugiej ligi zrobić krok do przodu i uzyskać awans. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, że jeśli będziemy grać dalej ten sezon, to forma zespołów na przykład pod koniec czerwca będzie jedną wielką niewiadomą. Granie na szybko meczów co trzy dni nie będzie adekwatne do potencjału zespołu. Może się okazać, że ktoś okaże się beneficjentem tej całej sytuacji, a kto inny nie, bo ryzyko na błąd będzie bardzo małe. Ewentualne kontuzje, czy kartki mogą spowodować, że rywalizacja nie potoczy się tak jak byłoby to w normalnej sytuacji. Jest jednak tak jak jest i godzę się z tym. Mam nadzieję, że kiedy wróci już normalność, to rywalizacja znowu będzie nas ekscytować - powiedział Bednarz.

W najbliższym czasie sterników klubu czekają rozmowy ze sponsorami. Jak na razie nikt nie zdecydował się zakończyć współpracy z Elaną.

- W sytuacji, w której jesteśmy, staramy się na ten moment postępować według maksymy, że nie robimy nikomu tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć. Rozmawiamy ze wszystkimi naszymi obecnymi sponsorami i podmiotami, tłumaczymy, prosimy o cierpliwość, aby mimo nawet swojej trudnej sytuacji nie zostawili Elany w tym trudnym czasie. Wiemy, że niektórzy z nich będą pewnie przechodzić poważne turbulencje, ale wierzę, że wspólnie uda się nam pokonać  te problemy. Obecnie trzyma mnie przy życiu taka myśl i to mnie nakręca, że po pandemii wrócimy do pracy ze zdwojoną siłą i energią - kończy prezes Elany Toruń Jacek Bednarz.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje