Reklama

Reklama

Jacek Bąk wspomina Papę Boubę Diopa

Dokładnie miesiąc temu, 29 listopada w Paryżu, zmarł Papa Bouba Diop. W poprzedniej dekadzie jeden z najlepszych zawodników Afryki, gwiazda mistrzostw świata na azjatyckich boiskach w 2002 roku. Jego postać przypomina 96-krotny reprezentant Polski Jacek Bąk, który grał z nim razem we francuskim RC Lens.

63-krotny reprezentant Senegalu, który dla "Lwów Terangi" strzelił 11 bramek, w tym trzy na azjatyckim mundialu, często był porównywany z gwiazdą reprezentacji Francji Patrickiem Vieirą, mistrzem świata z 1998 roku i mistrzem Europy z 2000 r. Obaj urodzili się zresztą w Dakarze. Mieli podobny styl gry. Vieira był od Papy Bouba Diopa starszy o 1,5 roku. Szybko wyjechał do Francji. Z Diopem było inaczej.

Zaszokował piłkarski świat

Na Stary Kontynent wyjechał już jako ukształtowany zawodnik. Miał 21 lat, kiedy znalazł się w Szwajcarii. Terminował tam w niewielkim klubie FC Vevey United, potem był Neuchatel Xamax i mistrzostwo z Grasshoperrs Zurych w 2001 roku. Wtedy też został po raz pierwszy powołany do reprezentacji swojego kraju. Nie przez byle kogo, a przez samego Bruno Metsu. Charyzmatyczny francuski szkoleniowiec w krótkim czasie doprowadził do wielkich sukcesów "Lwy Terangi" z Senegalu z Papą Boubą Diopem w składzie. Zyskał przydomek "Białego czarodzieja".

Reklama

W lutym 2002 r. reprezentacja z Afryki Zachodniej zdobyła wicemistrzostwo kontynentu, przegrywając nieznacznie w finale Pucharu Narodów w Bamako z Kamerunem w serii karnych 2-3. Po dogrywce było 0-0. Wysoki, bo mierzący 195 cm wzrostu piłkarzy na tamtym turnieju w Mali zdobył gola w półfinałowym spotkaniu z Nigerią (2-1).

Piłkarskiemu światu z jak najlepszej strony zaprezentował się na mundialu w Korei Południowej i Japonii. W meczu otwarcia azjatyckich mistrzostw, 31 maja 2002 r. na stadionie w Seulu, doszło do jednej z największych niespodzianek w historii MŚ. Kopciuszek z Afryki pokonał urzędującego mistrza świata Francję 1-0, a zwycięskiego gola zdobył nie kto inny, jak Papa Bouba Diop, zaskakując Fabiena Bartheza!

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Mecz miał swój podtekst, bo przecież do 1960 r. Senegal był francuską kolonią, zresztą wszyscy piłkarze z ekipy "Lwów Terangi" występowali wtedy nad Sekwaną. Potem Papa Bouba Diop zdobył jeszcze dwie bramki w meczu z Urugwajem (3-3), będąc z trzema trafieniami na koncie najskuteczniejszym strzelcem drużyny, która okazała się rewelacją azjatyckiego mundialu, awansując do ćwierćfinałów imprezy.

Gladiator na boisku

Jeszcze przed tamtymi MŚ przeszedł do RC Lens. Do francuskiego klubu, gdzie nigdy nie brakowało graczy z Polski czy o polskim pochodzeniu , przyszedł w tym samym czasie co Jacek Bąk.

Ja z Papą Boubą Diopem miałem przyjemność rozmawiania pod koniec sierpnia 2006 roku w Dakarze, kiedy reprezentację Senegalu prowadził nie kto inny, jak Henryk Kasperczak. Był bardzo miły, a jednocześnie rzeczowy. Pytał co słychać u jego kolegi z Lens Jacka Bąka. Miał o nim jak najlepsze zdanie, i jako o zawodniku, i jako o człowieku. Podobnie jest zresztą z jednym z najlepszych obrońców w historii reprezentacji Polski. Obaj znaleźli się w RC Lens zimą 2002 roku.

- To był bardzo fajny, uczynny i superczłowiek, a przede wszystkim świetny piłkarz. Rokował na naprawdę dobrego gracza i takim był, bo grał przecież i w lidze francuskiej, i w angielskiej. Choć może nie rozwinął się tak, jak mógł, bo miał predyspozycje, żeby osiągnąć jeszcze więcej. To był ogromny talent. Trzeba powiedzieć, że miał doskonałe warunki fizyczne, bo był wysoki, silny, mocny. Można powiedzieć, że był typem takiego gladiatora - opowiada Jacek Bąk.

Były reprezentant Polski dodaje. - Pamiętam, że kiedy przychodziłem do Lens, to mieszkaliśmy razem w tym samym hotelu. Zdarzało się, że razem chodziliśmy wspólnie na kolację. Jak mówię, był spokojny, pogodny. Nie taki wywyższający się, jak wielu innych. Skromny chłopak, w porządku i taki wyciszony oraz zdystansowany. To się rzucało w oczy, nie był taki jak wielu innych czarnoskórych graczy, że słuchawki na uszach i cały czas głośna muzyka. On był inny. Bardzo grzeczny - mówi Bąk.             

Bouba Diop po okresie gry we Francji wylądował na Wyspach. Przez kilka lat grał w Fulham, potem było Portsmouth, z którym zdobył Puchar Anglii w 2007 roku, a po krótkim okresie gry w AEK Ateny, także West Ham United i Birmingham. W zrobieniu jeszcze większej kariery przeszkodziły kontuzje.

Wstrząsająca informacja

Informacja o jego śmierci, ledwie w wieku 42 lat, dla wielu była szokiem. Zmarł cztery dni po Diego Armando Maradonie, więc gdzieś tam w potoku wiadomości nie było o nim głośno. Jak podała "L’Equipe" przyczyną zgonu była choroba ALS czyli stwardnienie zanikowe boczne.

- Ta informacja o jego śmierci wstrząsnęła mną. Tym bardziej się przeraziłem, jak przeczytałem przez co przechodził w trakcie tej choroby. To trudne do wyobrażenia tym bardziej, że był przecież jeszcze młodą osobą, miał 42 lata. Tak po prawdzie to mógłby nawet jeszcze grać. Ja wspominam go dobrze i taki pozostanie w mojej pamięci. Niektórzy gracze z Afryki są szaleni, a on był taki poukładany na treningu i po jego zakończeniu. Wiedział czego chce - opowiada Jacek Bąk.

Michał Zichlarz

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Papa Bouba Diop | Jacek Bąk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama