Reklama

Reklama

Ireneusz Jeleń: Brakuje mi ogrania

Polscy kibice mogli tylko żałować, że tuż przed przerwą w sytuacji sam na sam z bramkarzem Portugalii znalazł się nie Robert Lewandowski, a Ireneusz Jeleń. - Gdybym był w formie, to pewnie bym strzelił - mówił po meczu napastnik mistrza Francji OSC Lille.

Jeleń w swoim klubie nie ma miejsca w podstawowym składzie i to - jak sam przyznaje - jest jego największym problemem. Tuż przed przerwą, po fatalnym zagraniu Nelsona do Bruno Alvesa, znalazł się sam na sam z Rui Patricio. Mógł wcześniej strzelać w krótki róg bramki, obok wychodzącego golkipera, albo później wyłożyć piłkę nadbiegającemu Obraniakowi. Zdecydował się jednak na indywidualną akcję, która skończyła się słabym i niecelnym strzałem.

- Brakuje mi pewności siebie i rytmu meczowego, to widać na boisku, choć te wszystkie zaległości staram się nadrabiać na treningach. Widać było jednak w pierwszej połowie, że to nie to. Pewnie gdybym regularnie grał, to takie sytuacje też bym łatwiej wykorzystywał - ocenił napastnik Lille. Gdyby Jeleń trafił na 1-0, zapewne przekonałby kibiców, że może być zastępcą Roberta Lewandowskiego, którego pewnej pozycji w składzie reprezentacji nie podważa nawet Jeleń. - On gra regularnie, strzela bramki, mi pozostaje tylko walka. Mogę być jednak opcją numer dwa dla trenera i na dziś chyba jestem. Zrobię wszystko, by jak najlepiej przygotować się do turnieju finałowego - zapewnił napastnik reprezentacji Polski.

Reklama

Jeleń chciał w zimowym okienku transferowym zmienić klub, jego pozyskaniem był nawet mocno zainteresowany Stade Brest 29. - Bardzo tego żałuję, bo oferta z Brestu była konkretna. Rozmawiałem z trenerem tej drużyny, chcieli mnie i dawali bardzo dobre warunki, choć pieniądze nie były akurat najważniejsze. Mój trener powiedział, że nie ma tematu, bo potrzebują mnie w Lille - stwierdził piłkarz pochodzący z Cieszyna.

O swojej sytuacji Jeleń rozmawiał też z Franciszkiem Smudą. Selekcjoner już wcześniej zapowiadał, że raczej nie będzie stawiał na zawodników, którzy nie grają regularnie w swoich drużynach klubowych. Zresztą sugerował im zmianę pracodawców. - Uznaliśmy, że muszę teraz w swoim klubie porozmawiać z trenerem. Powiem mu, że chciałbym więcej grać. On zresztą wie, że mam szansę pojechać na Euro 2012 i mam nadzieję, że ta rozmowa da efekt, a ja zacznę dostawać więcej szans. Na pewno jednak dostaniemy rozpiskę, szczególnie ci co grają mniej, co robić, by jak najlepiej przygotować się do mistrzostw Europy - mówił Jeleń. Jego zdaniem Smuda nie jest zdenerwowany, a piłkarze - im bliżej finałowego turnieju Euro 2012 - nie wyczuwają u niego większej presji. - Nawet dzisiaj powtarzał, byśmy grali na luzie i się nie spinali. Atmosfera w naszej drużynie jest bardzo dobra - podkreślał piłkarz Lille, który wierzy w swoje czerwcowe występy w Warszawie i Wrocławiu. - Trener też liczy na mnie i dlatego mnie powołał. Nie była to, jak twierdzą dziennikarze, ostatnia szansa. A jak będzie, to się okaże wtedy, gdy szkoleniowiec będzie podawał ostateczny skład kadry - zakończył Jeleń.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama