Reklama

Reklama

Ich ambicją jest szkolenie. Raz na tydzień przychodzi zaproszenie na testy

- Uważam, że wiele klubów nie ma wizji funkcjonowania. My ją mamy: chcemy grać na możliwie najwyższym szczeblu, ale dla nas najważniejsze jest przede wszystkim szkolić i promować naszych chłopaków. Tak żeby szli wyżej. Jako klub nie mamy chorych ambicji - mówi Marcin Nowak, wiceprezes Rozwoju Katowice - klubu, który obronną ręka wyszedł z poważnego wstrząsu.

Rozwój to klub z tradycjami, powstał w 1925 roku. Najwyżej był na drugim szczeblu rozgrywek w sezonie 2015/16.    Potem wszystko się posypało. Przez 46 lat piłkarze grali na stadionie przy ul. Zgody w katowickiej dzielnicy Brynów. Teren przy słynnej KWK "Wujek" opuścił po spadku z trzeciego szczebla rozgrywek w 2019 roku. 

Reklama

Wycofał też z rozgrywek drużynę seniorów, która akurat spadła z II ligi. W pewnym momencie nie miał więc stadionu i nie miał najważniejszej drużyny. Rozwój ograniczył koszty i skupił się na szkoleniu. Jego wychowankowie są bardzo cenieni w polskich klubach. Klub przetrzymał najtrudniejszy okres i wydaje się, że perspektywy ma całkiem dobre.

Szkolenie

Marcin Nowak: - Kiedy zdecydowaliśmy o wycofaniu drużyny seniorów z trzeciej ligi skupiliśmy się na akademii i na szkoleniu. Mamy dwie drużyny w Centralnej Lidze Juniorów i jeszcze inne w pozostałych ligach.

Trenerzy ze sztabu pierwszej drużyny nie odeszli z klubu po jej rozwiązaniu. Tomasz Wróbel, Rafał Bosowski i Marek Kolonko, wcześniej związani z klubem jako zawodnicy mają do niego stosunek emocjonalny. - Zawsze się śmieję, że Marek przychodził do Rozwoju na półroczne wypożyczenie a jest tu ponad dwadzieścia lat i pracuje dalej. Wzmocniliśmy więc sztab akademii trenerami mającymi doświadczenie na szczeblu centralnym i dobrze na tym wyszliśmy - podkreśla Nowak.

- Mamy 350 chłopaków w całej akademii od 5 do 19 lat. Najstarsi chłopcy uzyskali prawo wywalczenia Centralnej Ligi Juniorów w najstarszej grupie wiekowej, ale rozgrywki przez pandemię się nie odbyły. Widząc jakie prezentują poziom zaproponowaliśmy im żeby stali się drużyną seniorską, uznaliśmy, że warto ją reaktywować. Jednocześnie wróciło do nas z wypożyczeń kilku starszych chłopaków, wychowanków - jak choćby Piotrek Barwiński, który ma 23 lata i został asystentem Tomka Wróbla. Uznaliśmy, że to dobry pomysł, tak się stworzyła czwarto ligowa drużyna - dodaje.

Obawy były. - Wystawialiśmy przecież 17-18 letnich chłopaków plus kilku o kilka lat starszych na dorosłych mężczyzn - to było ryzykowne. Ale prezes Sławek Mogilan od początku był spokojny. Podziwiam go za ten spokój, bo ja miałem duże obawy. Kiedy jednak zobaczyłem sparing w lipcu 2020 ze Spartą Katowice uspokoiłem się. Skończyło się 1;1, ale mieliśmy ze dwadzieścia ze stuprocentowych sytuacji. Naszym atutem jest fakt, że ta drużyna trenuje jakby grała w II lidze czyli pięć, sześć razy w tygodniu. Młodość, dynamika, zaangażowanie i zgranie to nasze atuty. Tym nadrabia brak siły czy doświadczenia - mówi Nowak.

Po rundzie jesiennej zespół zajmuje piąte miejsce w tabeli drugiej grupy IV ligi. - Ale nie to jest najważniejsze. Oglądanie gry tych chłopaków to czysta przyjemność. Kibice nam mówią, że serce się raduje kiedy widzą jak ci chłopcy grają ofensywnie i ładnie dla oka. Tomek Wróbel taki styl preferuje. Dlatego zarzuciliśmy typową grę o wynik. W przypadku Rozwoju to nie ma sensu, bo nasz klub nigdy nie będzie przecież w ekstraklasie ani w Lidze Mistrzów. Kształtują się u nas piłkarze, którzy lubią ofensywny futbol i dobrze się w nim znajdują. W młodym wieku mają szansę się pokazać i wykorzystują to - cieszy się Nowak.

Przykłady? Mateusz Chmarek z rocznika 2004 przeszedł do Zagłębia Lubin. Chłopak rozmawiał z Legią, ale ostatecznie wybrał Lubin. - Stamtąd była najbardziej konkretna propozycja. To zawsze decyzja zawodnika, my tylko podpowiadamy - mówi Nowak. Na razie młody piłkarz będzie grał i trenował w zespole III-ligowych rezerw. W Rozwoju jednak liczą, że będzie kolejnym wychowankiem, który zadebiutuje w ekstraklasie.

Inne przykłady? Rok temu do Legii Warszawa trafił Jordan Majchrzak, pół roku temu Górnik Zabrze sprowadził z Rozwoju Nikodema Zielonkę, a tej zimy Kajetan Kunka z rocznika 2001 poszedł na wypożyczenie do GKS-u Bełchatów. - Na przestrzeni kilkunastu miesięcy kilku chłopaków poszło wyżej i pójdą na pewno następni. Są zapytania o Roberta Woźniaka. Mógłby odejść, ale podjął świadomą decyzję,  że chce zdać maturę i odejść latem. Pytała o niego Odra Opole, Polonia Bytom. Są też następni chłopcy, którzy budzą zainteresowanie. Dla nas najważniejsze, że jest w tym jakaś regularność. Są kolejne zapytania. Średnio raz na tydzień przychodzi zaproszenie na testy dla jakiegoś naszego chłopaka - podkreśla Nowak.

Według zestawienia Instytutu Sportu w Warszawie szkółka Rozwoju to pod względem jakości obecnie druga po Górniku Zabrze szkółka w województwie a szesnasta  w Polsce. - Instytut ma swoją metodologię, ale podchodzę do tego spokojnie. Jestem realistą, pamiętam o warunkach w jakich pracujemy. Jeśli chodzi o porównanie obecnych warunków treningu Legii, Lecha czy Cracovii do naszych to jak porównanie porsche z trabantem. Ale na boisku z nimi rywalizujemy i uzyskujemy fajne wyniki. Być może moglibyśmy w następnym sezonie powalczyć o awans w rozgrywkach seniorów. Tylko powstaje pytanie: po co? Z tym wiążą się już dodatkowe koszty - pyta Nowak.

Finanse

Trzeba o tym myśleć, bo klub ciągle ma zobowiązania wobec wierzycieli. Nowak: - Wierzyliśmy, że wyjdziemy z kłopotów nawet w najgorszym momencie. Nie chcieliśmy ogłaszać upadłości. Było ponad 1,5 mln zł zobowiązań, teraz mniej niż milion. Nieoczekiwanie może nam pomóc transfer Arkadiusza Milika z Napoli do Marsylii.

Rozwój to przecież klub znany z faktu, że wychował Arkadiusza Milika. Marcin Nowak: - Arek został sprzedany do Marsylii za kwotę, której nie znamy, bo to tajemnica handlowa. Wiadomo, że jako beneficjent mechanizmu solidarności jest nam należne z tej kwoty 2 procent. Z tego co się dowiedzieliśmy to płatności ratalne więc nie jest tak, że za kilka tygodni na koncie Rozwoju nagle pojawi się duża kwota. W dodatku pierwsza rata nie jest najwyższa. Ten transfer pozwoli nam jednak zamknąć wszystkie stare tematy, zobowiązania, zabezpieczyć budżet. A może jeszcze coś zostanie? To komfort i ulga...Wiceprezes deklaruje, że gdyby tego transferu nie było to Rozwój też dałby radę, tyle że spłacanie zobowiązań trwałoby jeszcze jakieś 5-6 lat.

Najważniejsze, że klubowi udało się porozumieć z kilkoma kontrahentami (dostawcami sprzętu i firmami prowadzącymi usługi transportowe). - Większość z tych należności została już spłacona. Dziękuję tym firmom za wyrozumiałość: były z nami kiedy było dobrze, były kiedy było źle - podkreśla Nowak. 

Po podjęciu drastycznych decyzji o wyprowadzce i rezygnacji z drużyny seniorów w 2019 roku sytuacja finansowa się stabilizowała. - Rok 2020 skończyliśmy na plusie. Musieliśmy: chcąc spłacać zadłużenie, trzeba zabezpieczyć pieniądze zarówno na bieżącą działalność jak i na zobowiązania - mówi Nowak.

Podkreśla pomoc miasta. - Dotację na młodzież od lat dostajemy mniej więcej na tym samym poziomie, to około 240 tysięcy zł. To pieniądze istotne w naszym budżecie. W tym roku dostaliśmy jeszcze wsparcie z puli na sport profesjonalny. To 105 tysięcy zł na pierwszą drużynę. Zaryzykuję stwierdzenie, że zespołu który w stu procentach opiera się na wychowankach nie ma nikt w Polsce - podkreśla Nowak. 

Stadion

Rozwój kojarzył się z Brynowem, ale to już przeszłość. Jeśli wszystko pójdzie dobrze - przeniesie się do Piotrowic na budowany już kompleks sportowy przy ul. Asnyka.

- Sprawa obiektu Rozwoju toczyła się przez kilka lat. Dla naszego klubu to był duży ciężar, kilka zarządów próbowało tę sprawę uregulować. Problemem były koszty dzierżawy tego stadionu. Na końcowym etapie to było już prawie 30 tysięcy zł miesięcznie samego czynszu plus media, woda, prąd...  Wychodziło po 700-800 tysięcy zł rocznie przy, umówmy się, niezbyt wysokiej jakości płyt z jakich korzystali piłkarze - mówi Nowak.

To teren skarbu państwa więc nie można było za darmo przekazać go stowarzyszeniu, nie udało też się przekazać katowickiemu MOSiR-owi. Klub podjął decyzję z ciężkim sercem: - Nie damy rady, musimy się wyprowadzić.

Spółka Restrukturyzacji Kopalń podeszła wyrozumiale do tematu: nikt nie kazał się Rozwojowi wyprowadzić w ciągu miesiąca i regulować natychmiast należności.

Dziś wiadomo, że tereny zostaną wystawione na sprzedaż w formule przetargu, jeszcze nie został ogłoszony. Nikt nie wie co tam będzie. Może zdarzyć się, że przez najbliższych kilka lub kilkanaście lat ten teren będzie niszczeć.

Nowak: - Po opuszczeniu obiektu na Zgody jesteśmy trochę porozrzucani na mieście, korzystamy z bazy miejskiej i katowickiej AWF, m. in. z kompleksu Kolejarza na Alfreda [właśnie tutaj rozmawiamy, przyp.aut.] i hali na Mikołowskiej. Biuro mamy dziś w szkole przy ul. Mikołowskiej

Nie ma jednak co załamywać rąk, bo Rozwój ma przenieść się na kompleks przy ul. Asnyka. To nie będzie obiekt czysto piłkarski lecz lekkoatletyczno-piłkarski z sześcioma torami na bieżni, z odpowiednim zapleczem i budynkiem. Powstanie też boisko do baseballa. - Widziałem projekty, wszystko ma być wysokiej jakości. Ukończenie zaplanowano latem 2022 - mówi Nowak.

Przyznaje, ze dla kibiców to trudny moment, ale przypomina, że Rozwój nie zawsze grał na Zgody. W swej historii miał już trzy lokalizacje.

Na Asnyka piłkarze Rozwoju będą tam grać i trenować na sztucznej płycie, nawodnionej, podgrzewanej, podświetlonej. - Dla chłopaków będzie przyjemnością przenieść się w miejsce, które spełnia standardy XXI wieku. To już nie będą te przestarzałe szatnie, które były na Zgody. Najważniejsze dla nas, że będziemy mieli swój dom - kończy z uśmiechem Marcin Nowak. 

Dowiedz się więcej na temat: piłka nożna | Rozwój Katowice | Arkadiusz Milik | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje