Reklama

Reklama

Howard Webb wskazał największy błąd w swojej karierze

Polscy kibice czekali na ten moment bardzo długo. Znienawidzony w naszym kraju Howard Webb wskazał najbardziej wstydliwą pomyłkę, której dopuścił się podczas kariery piłkarskiego arbitra.

Każdy, kto liczył na to, że Anglik wróci wspomnieniami do finałów Euro 2008, poczuje się jednak srogo rozczarowany. Sympatycy z futbolu znad Wisły do dzisiaj nie mogą mu wybaczyć rzutu karnego, jaki podyktował przeciwko reprezentacji Polski w meczu z Austrią. Uczynił to w samej końcówce spotkania, już w doliczonym czasie gry.

Wspomniany mecz był drugim występem grupowym "Biało-Czerwonych" podczas wspomnianego turnieju. Po bramce Rogera - zdobytej z pozycji spalonej - objęliśmy w pierwszej połowie prowadzenie. I utrzymywaliśmy je aż do 93. minuty. Wówczas Webb podyktował kontrowersyjny rzut karny dla gospodarzy.

Reklama

Rywala w polu karnym za koszulkę przytrzymywał Mariusz Lewandowski. Sytuacja, jakich w każdym spotkaniu zdarzają się dziesiątki. Tym razem jednak pobłażania ze strony arbitra nie było. "Jedenastkę" na wyrównującego gola zamienił bez mała 39-letni Ivica Vastić. Remis - po wcześniejszej porażce 0-2 z Niemcami - w praktyce oznaczał dla zespołu Leo Beenhakkera pożegnanie z mistrzostwami.       

Tymczasem Webb w rozmowie "The Athletic" zapewnia, że wstydzi się zupełnie innej decyzji. Co ciekawe, też chodzi o rzut karny. 48-letni Anglik podyktował go w ligowym meczu Manchester United - Tottenham przy stanie 0-2. Michaela Carricka rzekomo faulował wówczas bramkarz gości, Heurelho Gomes.

- W ciągu kilku sekund zrozumiałem, że podjąłem błędną decyzję - bije się w piersi Webb. - Pozostało mi mieć nadzieję, że Ronaldo nie wykorzysta rzutu karnego. Pewnie trafił jednak do siatki.

Potem "Czerwone Diabły" zdobyły cztery kolejne bramki i wygrały mecz 5-2.

Czy naprawdę z tego powodu były arbiter ma dzisiaj największe poczucie winy? Co najmniej intrygujące...

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy