Reklama

Reklama

Hiszpania została skrzywdzona przez sędziów, czy absurdalny przepis?

W niedzielnym finale Ligi Narodów, reprezentacja Francji pokonała Hiszpanię 2-1 i wygrała całe rozgrywki. W spotkaniu doszło do bardzo dużej kontrowersji, po której jedni uważają, że sędziowie popełnili ogromny błąd, a drudzy twierdzą, że jest to absurdalny przepis. Czy druga bramka Francji faktycznie powinna być nieuznana z racji spalonego?

W 80. minucie przy stanie 1-1 piękną prostopadłą piłkę do współpartnera podał Theo Hernandez. Futbolówkę opanował Kylian Mbappe, który po pokonaniu kilku metrów zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. Obrona Hiszpanii podniosła ręce w górę, sugerując, że był spalony. Po zobaczeniu powtórek, faktycznie okazało się, że strzelec gola jest na pozycji spalonej, a zatem większość spodziewała się, że po interwencji VAR, gol zostanie anulowany.

Tak się jednak nie stało i po analizie gra została wznowiona z środka boiska przy stanie 2-1. Wiele osób w tym momencie rozpoczęło dyskusje o ogromnym błędzie sędziów i tu niestety wyszła u wielu osób niewiedza. Otóż arbitrzy podjęli prawidłową decyzję, gdyż jak się okazało podanie próbował przeciąć Eric Garcia. Hiszpański obrońca czyniąc to w rozmyślny sposób, "skasował" pozycję spaloną.

Reklama

Niestety można rzec, że jest to nieco absurdalny przepis, a z pewnością mało życiowy i trochę bezsensowny. Obrońca robi wszystko, aby przeciąć podanie i aby piłka nie trafiła do rywala. Czyniąc to rozmyślne, nawet jeżeli minimalnie tylko dotknie piłkę, to "kasuje" pozycję spaloną. Na powtórkach dokładnie widać, że Eric Garcia minimalnie dotyka futbolówkę i nawet nie zmienia jej tor lotu piłki. Gdyby defensor nie zdecydował się na jej zagranie lub nie dotknąłby piłki, to z pewnością bramka nie zostałaby uznana. Jaki jest zatem sens tego przepisu? Żaden...

Zerknijmy na chwilę do przepisów gry, aby bardziej ukazać to, że sędziowie podjęli prawidłową decyzję. Zawodnika uznajemy za spalonego, gdy m.in.: osiąga korzyść poprzez zagranie piłki lub przeszkadzanie przeciwnikowi, gdy piłka:
a) trafiła do zawodnika na pozycji spalonej po rykoszecie lub odbiciu się od słupka, poprzeczki, sędziego lub przeciwnika,
b) trafiła do zawodnika na pozycji spalonej w skutek rozmyślnej parady obronnej dokonanej przez przeciwnika.

W pierwszym podpunkcie jest mowa o rykoszecie. Rykoszet to instynktowne odbicie piłki, a zawodnik nie ma czasu na reakcję i normalne (rozmyślne) zablokowanie futbolówki. Eric Garcia miał czas na podjęcie reakcji, a do tego odległość nie była minimalna, więc jego zachowanie traktujemy, jako rozmyślne zagranie, które ma miejsce wtedy gdy: zawodnik w pełni świadomy próbuje zagrać/zablokować piłkę i ma na to czas. Zgodnie z tym, po rozmyślnym zagraniu spalonego "kasujemy".

To, że było to rozmyślne zagranie nie powinno nikogo dziwić. Obrońca nie dość, że biegnie w kierunku piłki, to do tego wykonuje wślizg. Z pewnością nie możemy uznać tego za rykoszet.

W drugim podpunkcie mamy mowę o rozmyślnej paradzie obronnej. Zgodnie z przepisami gry, ma ona miejsce gdy zawodnik zatrzymuje lub próbuje zatrzymać piłkę lecącą do lub bardzo blisko bramki i używa do tego jakiejkolwiek dozwolonej części ciała. Krócej mówiąc, są to próby zablokowania strzału blisko bramki. Hiszpański obrońca jedynie próbuje przeciąć podanie, a zatem  nie możemy powiedzieć, że wykonał paradę obronną...

Moim zdaniem z punktu widzenia przepisów gry, sędzia Anthony Taylor podjął prawidłową decyzję uznając gola na 2-1 dla reprezentacji Francji. Choć budzi to kontrowersje i niesmak, to niestety takie mamy przepisy gry i interpretacje. I co więcej nie jest to żadną nowością, gdyż zapis też obowiązuje już od dłuższego czasu.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL