Historia napisała się na Wembley. Wrócili po ośmiu latach, w tle ponad 200 milionów
W sobotnie popołudnie poznaliśmy nie tylko nowego mistrza Polski. Nieco ponad tysiąc kilometrów od naszego kraju wypełnione po brzegi Wembley było świadkiem pojedynku o ostatnie miejsce w nadchodzącej edycji Premier League. Po pierwszej połowie w szampańskich nastrojach znajdowali się sympatycy Sheffield United. Piłkarze Sunderlandu nie zamierzali się jednak poddawać i dzięki ich nieustępliwości to "Czarne Koty" po ośmiu latach przerwy wróciły na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Niebawem na konto klubowe wpłynie ponadto ponad 200 milionów funtów.

Pojedynek na Wyspach zapowiadał się ekscytująco nie tylko ze względu na ogromną stawkę w postaci awansu do Premier League. Brytyjczycy zgodnie określili sobotni mecz jako "najbogatszy mecz w piłce nożnej". Zwycięzca zgarniał rekordową kwotę w postaci 220 milionów funtów. W przeliczeniu na naszą walutę to ponad miliard złotych. Dla porównania w 2014 roku zwycięzca otrzymywał "zaledwie" 40 milionów funtów. Różnica jest więc kolosalna.
"Nie są to pieniądze uzyskane bezpośrednio za wygranie meczu, chociaż obaj finaliści play-offów Championship otrzymają część wpływów z biletów wstępu na Wembley, która wynosi około 2 milionów funtów. Jednak to w większym stopniu przyszłe korzyści, jakie odniesie zwycięski klub, czynią tę grę "najbogatszą grą w piłce nożnej"" - mogliśmy przeczytać choćby na łamach "talksport.com".
Legendarne Wembley 24 maja wypełniło się po brzegi. Piłkarze z kolei zapewnili obserwatorom emocje od początku do samego końca. Na pierwsze trafienie kibice nie czekali specjalnie długo, bo Sheffield objęło prowadzenie już w 25 minucie za sprawą Tyrese’a Campbella. Taki wynik utrzymał się do przerwy. A po niej piłkarze z Sunderlandu pokazali zdecydowanie lepszą twarz. Sympatycy "Czarnych Kotów" najpierw oszaleli na kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry. Bramkarza rywali pokonał Eliezer Mayenda.
Sunderland oszalał. Powrót do Premier League po ośmiu latach przerwy
Długo wydawało się, że ostatniego uczestnika Premier League 2025/26 wyłoni dogrywka. Inne plany mieli jednak w Sunderlandzie. Michael Cooper w piątej doliczonej minucie skapitulował po raz drugi. Bohaterem dziesiątek tysięcy fanów w sektorze "Czarnych Kotów" okazał się Tom Watson. Anglik wprost oszalał z radości, błyskawicznie zdejmując koszulkę, za co później otrzymał żółtą kartkę. Nie obchodziło go to zbytnio, ponieważ na zawsze zapisał się w historii klubu. Klubu, który powrócił do elity po ośmiu latach przerwy i stał się bogatszy o 220 milionów funtów.
Wcześniej przepustkę do angielskiej ekstraklasy uzyskali Leeds oraz Burnley. Sunderland do fazy play-off przystępował z czwartego miejsca w tabeli. Sheffield w sezonie zasadniczym zajęło natomiast trzecią lokatę, mając aż 14 punktów więcej. Finalnie nic to jednak nie dało.
Zobacz również:











