Reklama

Reklama

Hajto: Zacznę grać

- Do momentu meczu z Schalke grałem dobrze, ale wtedy otrzymałem tę nieszczęsną czerwoną kartkę i przez pewien czas musiałem pauzować - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" zawodnik FC Nuernberg, Tomasz Hajto.

- Do momentu meczu z Schalke grałem dobrze, ale wtedy otrzymałem tę nieszczęsną czerwoną kartkę i przez pewien czas musiałem pauzować - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" zawodnik FC Nuernberg, Tomasz Hajto.

- Po powrocie zagrałem jednak dwa dobre spotkania, a następnie nabawiłem się kontuzji. Wreszcie - zaczęła się runda wiosenna, a ja zachorowałem na grypę. I muszę przyznać, że ta choroba mnie wykończyła! Jeszcze do dziś nie odzyskałem pełni sił. Ale wszystko będzie w porządku, niedługo zacznę grać. I to grać dobrze! - stwierdził Hajto, którego krytykują dziennikarze niemieckiego "Kickera".

- A co mają pisać? Że jest wszystko dobrze, skoro... nie jest? Ale wierzę, że niedługo moje problemy się skończą. Taki scenariusz przerabiałem w MSV Duisburg. Gdy drużynie nie idzie i przegrywa mecze, poszczególni gracze znajdują się pod wielką presją - podkreślił reprezentant Polski.

Reklama

Słabsze występy Hajty spowodowały, że trener ekipy z Norymbergi, Wolfgang Wolf nie wystawia Polaka w podstawowym składzie.

- Powiem tak - przez osiem lat miałem miejsce w wyjściowej jedenastce trzech kolejnych zespołów Bundesligi. Radziłem sobie w rożnych, trudnych sytuacjach i teraz również sobie poradzę. Na pewno grałem ostatnio słabiej niż potrafię, a również miałem bardzo słabe wyniki badań. Wszystko jest pochodną grypy, która kosztowała mnie mnóstwo sił. A czy trener mi ufa? Mam świadomość, że nie aż tak bardzo, co przed otrzymaniem tej nieszczęsnej czerwonej kartki w meczu z Schalke. Ale w trakcie obozu przygotowawczego rozmawialiśmy ze sobą wielokrotnie. Gwarantuję, że wszystko jest w porządku - mówił Hajto.

Polskiego obrońcy nie zobaczymy w najbliższy weekend w kadrze FC Nuernberg w spotkaniu z Bayer Leverkusen.

- Umówiłem się z trenerem, że do poniedziałku będę dwa razy dziennie biegać i pracować nad powrotem do formy. Jak już wspomniałem wcześniej, jeszcze nie doszedłem do siebie po przebytej grypie. Gdy wróciłem ze zgrupowania kadry byłem wykończony i to po zaledwie 45-minutowym występie. Znów muszę nabrać sił, być lepiej przygotowany. Dlatego ten mecz jeszcze odpuszczam - dodał Hajto.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL