Gwiazdor zszokowany po wizycie w Ukrainie. Jest desperacki apel do Rosjan
Ołeksandr Zinczenko odwiedził Ukrainę po raz pierwszy od wybuchu wojny. To, co piłkarz Arsenalu zobaczył na własne oczy w ojczyźnie, okazało się potworne. Wrócił do Londynu po tygodniu, wstrząśnięty i przybity. Od razu wystosował apel do piłkarzy reprezentacji Rosji. Jednocześnie połączył siły z Andrijem Szewczenką w staraniach o organizację wielkiego meczu w stolicy Anglii.

- To jest wojna. Prawdziwa wojna. Wiedziałem to już wcześniej, ale dopiero teraz zrozumiałem jedną rzecz. Fakt, że mimo tych potworności naród ukraiński nadal kontynuuje swoje codzienne życie, jest czymś absolutnie niesamowitym - mówił Ołeksandr Zinczenko ze łzami w oczach po powrocie do Anglii.
W ojczyźnie spędził tydzień. Była to jego pierwsza wizyta w kraju od momentu wybuchu wojny. Na własne oczy zobaczył rozmiary tragedii rodaków, z wieloma z nich rozmawiał osobiście. Twierdzi, że to, co widać w mediach, to tylko ułamek straszliwego obrazu, jaki niesie ze sobą wojna.
Zinczenko łączy siły z Szewczenką. Będzie wielki mecz dla Ukrainy na Stamford Bridge
W rozmowie z Piersem Morganem reprezentant Ukrainy unikał wypowiadania nazwiska Władimira Putina, do którego wcześniej wielokrotnie zwracał się z groźbami, nie kryjąc nienawiści.
- Nie chcę wymieniać jego nazwiska ani o nim mówić. Niedawno widziałem, jak rozmawiał z grupą chłopców i dziewcząt o mieście, które Rosja zniszczyła tydzień temu, i winił za to Ukrainę. 100 000 ludzi straciło domy, kilku życie. W zoo zginęło 800 zwierząt. Po co Ukraina miałaby to sobie zrobić? - pytał Zinczenko ze ściśniętym gardłem.
Jednocześnie po raz kolejny wezwał piłkarzy reprezentacji Rosji do publicznego potępienia okropności wojny. Wcześniejsze tego typu apele pozostawały bez odpowiedzi.
26-letni piłkarz Arsenalu nie poprzestaje jednak na słowach i medialnych wystąpieniach. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę wspiera swój kraj materialnie. Właśnie jest w trakcie organizacji dużego wydarzenia o charakterze charytatywnym. Pomaga w tym przedsięwzięciu sam Andrij Szewczenko, niedawny selekcjoner ukraińskiej kadry.
Chodzi o mecz, który miałby zostać rozgrany na Stamford Bridge. Data spotkania i jego uczestnicy? Te kwestie pozostają jeszcze otwarte. Wiadomo natomiast, że całkowity dochód z gry zostanie przeznaczony dla walczącej o zachowanie niepodległości Ukrainy.











