Reklama

Reklama

Gol Nowaka ozdobą meczu

Piłkarze PGE GKS Bełchatów odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu. W meczu 8. kolejki Ekstraklasy podopieczni Pawła Janasa pokonali przed własną publicznością Ruch Chorzów 1:0 (1:0).

Na spotkanie PGE GKS Bełchatów z Ruchem Chorzów najbardziej czekał Edward Cecot, który w sobotę miał szansę po raz setny wystąpić w barwach bełchatowskiego klubu. 34-letni obrońca rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale na boisku pojawił się jeszcze w pierwszej połowie, zastępując kontuzjowanego Marcina Drzymonta.

Jubileusz Cecota przypadł na pojedynek z drużyną, w której obrońca PGE GKS grał przed przeprowadzką do Bełchatowa. W chorzowskim zespole rozegrał 50 spotkań, a w sobotę mógł się cieszyć z wygranej swej aktualnej drużyny. Było to trzeci z rzędu triumf PGE GKS w rozgrywkach ligowych, a dla Ruchu trzeci z kolei mecz bez zwycięstwa.

Reklama

Gospodarze od początku mieli przewagę w środku pola. Goście nieustępliwie walczyli o każdą piłkę, jednak brakowało im umiejętności czysto piłkarskich, by wywieźć punkty z Bełchatowa.

Losy meczu rozstrzygnęły się w doliczonym czasie gry. Patryk Rachwał znakomicie zagrał do wybiegającego zza obrońców Dawida Nowaka, który widząc wychodzącego z bramki Krzysztofa Pilarza precyzyjnym lobem zza pola karnego umieścił piłkę w siatce. Goście mogli stracić gola znacznie wcześniej, jednak po rzucie wolnym wykonywanym przez Łukasza Gargułę piłka trafiła w poprzeczkę.

W drugiej połowie obie drużyny miały okazje do zmiany wyniku, jednak więcej bramek już nie było.

Po meczu powiedzieli:

Trener Ruchu Chorzów Bogusław Pietrzak: "Mam nadzieję, że w następnym meczu wreszcie strzelimy gola i nie stracimy głupiej bramki. W pierwszej połowie realizowaliśmy przedmeczowe założenia, jednak chwila gapiostwa tuż przed przerwą kosztowała nas utratę trzech punktów. Oglądam już któreś z rzędu spotkanie, w którym gra układa nam się do dwudziestego metra, a później czegoś nam brakuje, by zakończyć akcję skutecznym uderzeniem. Dzisiejszy mecz z pewnością nie stał na wysokim poziomie. Dla nas dodatkowym powodem do zmartwienia jest to, że go przegraliśmy".

Szkoleniowiec PGE GKS Bełchatów Paweł Janas: "Nie jestem zadowolony z naszej gry. Mogę się cieszyć tylko ze zwycięstwa. Graliśmy nerwowo i nie wiem, z czego to się bierze. Na boisku był bałagan. Znacznie lepiej prezentujemy się na wyjazdach. W tym słabym meczu na pochwałę zasłużył Janusz Gol. Szkoda, że bramki nie zdobył Łukasz Garguła. To zawodnik, który bierze na siebie ciężar gry i gol byłby ukoronowaniem jego niezłej gry. Nie wiem, czy po przerwie w rozgrywkach będzie gotowy do gry Drzymont, który dzisiaj naderwał mięsień czworogłowy. Być może będziemy musieli radzić sobie bez niego. "

Piłkarz PGE GKS Bełchatów Edward Cecot: "To było dla mnie wyjątkowe spotkanie. Nasza forma rośnie i powoli zbliżamy się do ligowej czołówki".

PGE GKS Bełchatów - Ruch Chorzów 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 - Nowak (45)

Żółta kartka - PGE GKS Bełchatów: Janusz Gol. Ruch Chorzów: Rafał Grodzicki, Ariel Jakubowski, Grzegorz Baran.

Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów 2 000.

PGE GKS Bełchatów: Krzysztof Kozik - Tomasz Jarzębowski, Marcin Drzymont (31. Edward Cecot), Dariusz Pietrasiak, Jacek Popek - Dawid Nowak (76. Tomasz Wróbel), Janusz Gol, Patryk Rachwał, Piotr Kuklis, Łukasz Garguła (90+2. Mateusz Cetnarski) - Carlos Costly Molina.

Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Wojciech Grzyb, Rafał Grodzicki, Grzegorz Baran, Ariel Jakubowski - Marcin Zając, Maciej Scherfchen, Michał Pulkowski (80. Maciej Sadlok), Pavol Balaz (46. Marcin Nowacki) - Tomasz Brzyski, Piotr Ćwielong (70. Martin Fabus).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy