Reklama

Reklama

GKS Katowice "zmartwychwstał" w końcówce. Co za mecz w II lidze!

Długo wydawało się, że GKS Katowice nie uniesie presji i przegra kolejny ważny mecz. Gospodarze trafiali w słupki i poprzeczki a goście do bramki. Katowiczanie mieli jednak piorunującą końcówkę. "Chcemy awansu, GKS, chcemy awansu - śpiewały po meczu trybuny.

Na mecz sprzedano całą pulę biletów, którą przewidzieli organizatorzy. Kibice od początku głośno dopingowali piłkarzy Rafała Góraka, którym ostatnio nie szło.

GKS Katowice nadział się na kontry

Rywal był trudny, bo przed meczem Wigry Suwałki miały przed tym meczem tylko sześć punktów mniej od Katowic więc też mogą myśleć o awansie. Pierwszy celny strzał w 8. minucie oddał Marcin Urynowicz, ale bramkarz gości Hieronim Zoch bez problemów obronił. Kiedy kilka minut później Krystian Sanocki trafił w słupek wrzawa na Bukowej była jak za najlepszych czasów. "To jest bardzo poważna sprawa, bo to życie prywatne wielu ludzi" - głosił transparent na Blaszoku.

Reklama

Gospodarze starali się, potężnie z rzutu wolego przywalił Adrian Błąd, Zoch wybił jednak piłkę na róg, z kolei strzał Sanockiego sparował na poprzeczkę. Potem wszystko się posypało: poszła jedna kontra w 37. minucie i z gola cieszyli się goście po strzale Kacpra Wełniaka. Po pięciu minutach Wigry zdobyły kolejną bramkę - celną główką popisał się Michał Żebrakowski. 

Część publiki nie wytrzymała, zaczęły się wyzwiska. "K... mać, GieKSa grać" - skandowały trybuny. Kiedy sędzia zakończył pierwszą połowę, stadion gwizdał dając wyraz ogromnej dezaprobacie. W drugiej połowie również słychać było hasła, które nie nadają się do zacytowania.

GKS Katowice podniósł się w niebywały sposób!

W drugiej połowie kibice byli coraz bardziej zniecierpliwieni, piłkarze Katowic zaczęli - chyba ze zdenerwowania - popełniać proste błędy, choć bez konsekwencji. Nadal nie mieli szczęścia - Marcin Urynowicz oddał piękny strzał z wolnego - bramkarz nie miałby szans, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Potem oddał kolejny piękny strzał z wolnego - piłka zmierzała w róg przy słupku, ale tym razem Zoch fantastycznie obronił. 

Część kibiców wyzywała, ale Blaszok dopingował nadal. Gospodarzy stać było na honorową bramkę: w 88. minucie piłkę wepchnął z bliska Grzegorz Janiszewski. Pojawiła się nadzieja na remis! W 90. minucie fantastycznie przymierzył z rzutu wolnego Urynowicz. Euforia!

Emocje w końcówce były ogromne, sędzia przedłużył mecz o 6 minut. Wrócił doping, szaleństwo! Trzeciego gola nie udało jednak się zdobyć choć były szanse. Z drugiej strony Bartosz Mrozek uratował gospodarzy przed utratą trzeciej bramki.

Jedno jest pewne: ten sezon na pewno będzie w Katowicach niezapomniany!

GKS Katowice - Wigry Suwałki 2-2 (0-2)

Bramki: 0-1 Wełniak (37.), 0-2 Żebrakowski (42.), 1-2 Janiszewski (88.), 2-2 Urynowicz (90.)


Dowiedz się więcej na temat: GKS Katowice | piłka nożna | II liga | Paweł Czado | Wigry Suwałki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje