Reklama

Reklama

Frankowski: Nikt się nie zgłosił

"W ciągu dnia wykroi się ze dwie godziny wolnego. Treningi, oglądanie video, teoria, masaże i tak w kółko. Monotonie przerwały urodziny Maćka Stolarczyka i Jacka Paszulewicza. Było piwko i smaczny tort" - ujawnił w "Fakcie" pierwsze dni treningów pod okiem Wernera Liczki Tomasz Frankowski.

Najskuteczniejszy napastnik Wisły w obecnym sezonie nie narzeka na rygorystyczne wytyczne Czecha dotyczące diety piłkarzy.

Reklama

"Parówek już nie ma. Jajecznicy też. Akurat tymi potrawami nie objadałem się, więc niewiele straciłem" - zdradził "Franek", który nic nie wie na temat rzekomego transferu do rosyjskiej Krylii Sowietow Samary.

"Do klubu też nikt się nie zgłosił. To wszystko na ten temat. Wcale się nie zdziwię, jeśli wiosną zagra ta Wisła z pierwszej rundy. Zabraknie tylko "Gory" i "Kukły" - wyznał Frankowski.

Dowiedz się więcej na temat: frankowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje