Reklama

Reklama

Francja - Brazylia 1-3 w meczu towarzyskim

Na Stade de France w Paryżu spotkały się dwa wielkie zespoły, w których składach pełno jest gwiazd futbolu. Po stojącym na wysokim poziomie meczu Francuzi - gospodarze Euro 2016 - przegrali z Brazylijczykami 1-3 (1-1).

Przed spotkaniem odbyła się krótka uroczystość uhonorowania byłych znakomitych piłkarzy, którzy rozegrali 100 lub więcej meczów w reprezentacji "Trójkolorowych". Kibice zgotowali owację Zinedine'owi Zidane'owi, Thierry'emu Henry'emu, Patrickowi Vieirze, Marcelowi Desailly'emu. Nie pojawił się Lilian Thuram ze względu na obowiązki charytatywne.

Mecz poprzedziła minuta ciszy ku czci ofiar katastrofy lotniczej we Francji.

Pojedynek gigantów światowego futbolu, choć towarzyski, od początku mógł się podobać - wysokie tempo, sporo sytuacji podbramkowych. Już w 7. minucie "Trójkolorowi" mogli zdobyć gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Mathieu Valbuena. Raphael Varane przedłużył zagranie, a Karim Benzema z dwóch metrów strzelił głową. Jefferson wspaniale wybił zmierzającą do bramki piłkę. Golkiper "Canarinhos" nabawił się przy tej ofiarnej interwencji drobnego urazu, ale nie było to na szczęście nic poważnego.

W 20. minucie pokazał się Neymar. Gwiazdor Brazylii i FC Barcelona chciał technicznym strzałem z 12 metrów skierować piłkę do siatki. Zasłonięty Steve Mandanda popisał się jednak refleksem i sparował piłkę na rzut rożny.

Odpowiedź Francuzów była zabójcza. Ponownie rzut rożny wykonywał Valbuena. Jego centrę wykorzystał Varane, który celną "główką" pokonał Jeffersona.

Brazylijczycy ruszyli do odrabiania strat. Blisko zdobycia gola był Firmino, ale Mandanda pokazał, że doskonale zna swój fach. Francuski bramkarz dobrze zachował się również, kiedy "wyłapał" groźne dośrodkowanie Williana.

Mandanda skapitulował w 40. minucie po składnej akcji "Canarinhos". Oscar zagrał do Firmino, a ten odegrał do pomocnika Chelsea, który sfinalizował akcję skutecznym strzałem.

Reklama

Brazylijczycy przejęli inicjatywę od początku drugiej połowy. Mandanda często musiał demonstrować swoje umiejętności. W 57. minucie bramkarz Francji nie miał nic do powiedzenia. Willian podął do dobrze ustawionego Neymara, który z lewej strony pola karnego huknął po poprzeczkę.

Chwilę później mogło być 2-2. Thiago Silva omal nie strzelił samobójczego gola, a potem okazji nie wykorzystali Moussa Sissoko i Benzema. Zwłaszcza napastnik Realu Madryt miał czego żałować, bo dostał znakomitą piłkę od Valbueny i spudłował z kilku metrów.

W 67. minucie Brazylijczycy przeprowadzili szybką kontrę zakończona strzałem Oscara, ale Mandanda z trudem wybił piłkę na rzut rożny. Po tym stałym fragmencie gry "Canarinhos" podwyższyli prowadzenie. Pozostawiony bez opieki Luiz Gustavo strzałem głową trafił na 3-1.

Francuzi walczyli do końca, ale defensywa Brazylii spisywała się bez zarzutu.

Brazylijczycy kontynuują passę zwycięstw. Po zakończeniu nieudanego dla nich mundialu kadrę przejął Dunga. Pod jego wodzą wygrali siódmy mecz z rzędu.

Francja - Brazylia 1-3 (1-1)


Bramki: 1-0 Raphael Varane (21.), 1-1 Oscar (40.), 1-2 Neymar (57.), 1-3 Luiz Gustavo (69.)

Francja: Steve Mandanda - Bacary Sagna, Raphael Varane, Mamadou Sakho, Patrice Evra - Moussa Sissoko (74-Geoffrey Kondogbia), Morgan Schneiderlin, Blaise Matuidi (84-Olivier Giroud) - Mathieu Valbuena (82-Dimitri Payet), Karim Benzema, Antoine Griezmann (74-Nabil Fekir).

Brazylia: Jefferson - Danilo, Thiago Silva, Joao Miranda, Filipe Luis - Willian (83-Douglas Costa), Elias (90+2-Marcelo), Luiz Gustavo (90-Fernandinho), Oscar (86-Souza), Roberto Firmino (88-Luiz Adriano) - Neymar.

Zobacz raport meczowy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje