Reklama

Reklama

Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia - Korona Kielce. Dariusz Marzec: Jest coś takiego jak fart

- Jest coś takiego jak fart. Nie boję się tego mówić. Jeśli jest ten fart, to piłka wpadnie do bramki po odbiciu od słupka. Innym razem wyleci. Oprócz pracy zespół musi mieć to szczęście - powiedział Dariusz Marzec przed meczem na szczycie Fortuna 1. Ligi pomiędzy Arką Gdynia a Koroną Kielce (początek o godz. 17:30 w Polsacie Sport Extra).

Arka Gdynia ostatnio jest na fali wznoszącej. Dwa zwycięstwa z rzędu wywindowały Żółto-Niebieskich na czwartą pozycję w Fortuna 1. Lidze. - Zmieniliśmy ustawienie, zmieniła się też kadra. Troszeczkę czasu już minęło, ale dołączyli do nas Olaf, Karol i Rosi (Kobacki, Czubak i Rosołek dop. red.), czyli trzech postawowych zawodników. Widać, że dużo wnieśli do zespołu. Zobaczmy, ile bramek ta trójka zdobyła w ostatnim czasie. Nie myliłem się mówiąc, że drużyna teraz będzie wyglądała lepiej - skomentował trener Dariusz Marzec.

Czekali na to od początku sezonu

Gdynianie zrobią wszystko, by utrzymać świetną passę, którą wypracowali w spotkaniach z Puszczą Niepołomice (2:0) oraz GKS-em Jastrzębie (5:1). Nie były to jednak zespoły z najwyższej półki. - Oczywiście, że tak. Przedtem jednak potraciliśmy punkty z takimi drużynami i to bolało. Ostatnio pojechaliśmy do Jastrzębia po trzy "oczka", od razu było widać naszą przewagę. Przede wszystkim poprawiliśmy skuteczność. Co prawda stworzyliśmy dużo więcej sytuacji, ale zdobycie pięciu bramek jest na plus - dodał. 

Reklama

Najbliższe mecze Arki oddzielą mężczyzn od chłopców. - Mecz z Widzewem pokazał, że nie byliśmy tymi chłopcami, tylko mężczyznami. Do każdego rywala trzeba podchodzić tak samo, ale z szacunkiem. Wiemy, jak ciężkie spotkania są przed nami. Najważniejsze, że zespół jest razem i stanowi jeden monolit. Wszyscy chcą tych punktów, chcą żebyśmy byli jak najwyżej w tabeli - stwierdził szkoleniowiec.

Czas na wicelidera

Do Gdyni przyjeżdża wicelider tabeli - Korona Kielce. - Oglądam i analizuję grę Korony. Ci, którzy oglądali mecze, wiedzą jak ta drużyna wyglądała. Na ten moment kielczanie mają więcej punktów niż byśmy się tego spodziewali. U nas jest jeszcze coś takiego jak fart. Nie boję się tego mówić. Jeżeli jest ten fart, to piłka wpadnie do bramki po odbiciu od słupka. Innym razem odbije się w tym samym miejscu i wyleci poza bramkę - zaznaczył Marzec. 

Trener drużyny z Trójmiasta podkreślił jeszcze jedną rzecz. - Oprócz pracy - i tego że zespół jest dobry - jeszcze musi mieć to szczęście. Korona miała mega szczęścia w tych pierwszych meczach, ale to dobry i ciężki rywal. Oby szczęście teraz przestało jej sprzyjać - przyznał.

Mecze z Koroną i ŁKS-em będą decydujące o układzie górnej części tabeli po rundzie jesiennej? - Do końca rundy jest jeszcze dużo spotkań. Będzie walka, więc nie można mówić, że te dwa mecze zadecydują. Przed nami seria spotkań, dopiero później będziemy wiedzieli, gdzie jesteśmy. Nic łatwego nie ma. Zespół wie o tym, że zwycięstwo trzeba wyszarpać i wybiegać. Jeżeli do umiejętności dodamy pracę, to o wynik jestem spokojny - podsumował szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje