Flick nie dowierzał. Pachniało sensacją, męczarnie Barcy z trzecioligowcem
FC Barcelona nie będzie miło wspominać pierwszego w tym sezonie meczu w rozgrywkach Pucharu Króla. Gwiazdy z Katalonii przyleciały do Guadalajary jak po swoje, bo po drugiej stronie boiska znaleźli się gracze trzecioligowego klubu. Przez ponad godzinę gospodarze jednak sensacyjnie utrzymywali korzystny dla siebie wynik. Wreszcie przyjezdnym spadł ogromny kamień z serca, ale dopiero w samej końcówce meczu.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dosyć spore rozczarowanie przeżyli polscy kibice. Poza kadrą meczową znalazł się Robert Lewandowski, co oznacza możliwe kłopoty zdrowotne naszego rodaka. Hansi Flick w bramce postawił ponadto na Marca-Andre ter Stegena, a nie Wojciecha Szczęsnego. Hiszpańskie media od rana informowały, że szansę dostanie warszawianin, lecz ostatecznie niemiecki opiekun dał szansę powracającemu po poważnej kontuzji golkiperowi.
Wiele działo się także w okolicach trybun. Te długo świeciły pustkami przez spore niedopatrzenie gospodarzy. "Mecz został opóźniony z powodu braku dokumentu potwierdzającego ważność dodatkowej trybuny. Jeśli dokument nie zostanie przedstawiony, około 2000 kibiców nie będzie mogło wejść na stadion" - poinformowała Helena Condis, cytowana przez profil BarcaInfo w serwisie X. W końcu udało się zażegnać kryzys, ale potyczka rozpoczęła się pół godziny później niż pierwotnie zakładano.
Po pierwszej połowie sympatycy gospodarzy mieli spore powody do radości, ponieważ ich ulubieńcy nie pozwolili gigantom na strzelenie choćby jednego gola. Faworyzowani przyjezdni próbowali zwłaszcza strzałów z dystansu, lecz piłka albo omijała obramowanie bramki, albo na raty interweniował Dani Vincente, który został bohaterem odsłony otwierającej starcie. Podopieczni Hansiego Flicka musieli się czym prędzej przebudzić po przerwie. Za dużo było w ich grze kombinacji i nieprzemyślanych ataków. Często gwiazdom brakowało pomysłu na rozegranie akcji.
FC Barcelona odetchnęła z ulgą. Mistrzowie Hiszpanii grają dalej w Pucharze Króla
Sytuacja nie zmieniła się po zmianie stron. Z minuty na minutę w szeregach Katalończyków robiło się coraz bardziej nerwowo. Na nic zdały się dwie groźne próby Marcusa Rashforda czy drybling Lamine'a Yamala. Gospodarze z kolei czaili się na kontry i kilkakrotnie naprawdę mocno postraszyli Marca-Andre ter Stegena. Tak było choćby w 73. minucie, gdy minimalnie niecelnie uderzał Tono Calvo. Tuż po tej akcji z ulgą odetchnęła wreszcie FC Barcelona. Dobrym dośrodkowaniem popisał się Frenkie de Jong, a głową piłkę do siatki skierował Andreas Christensen.
Ta sytuacja wprowadziła spokój w szeregi "Dumy Katalonii". Efekt? Zamykająca mecz bramka Marcusa Rashforda. Anglik wcześniej próbował pokonać golkipera oponentów wielokrotnie, jednak dopiął swego dopiero w doliczonym czasie gry i awans graczy Hansiego Flicka stał się faktem.








![Karta walk KSW 114. Gdzie i o której oglądać? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV, PPV]](https://i.iplsc.com/000M7F267X2KORPC-C401.webp)



![Real Madryt - Levante. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000M79OIT3WD6OWI-C401.webp)